Connect with us

Poradnik

Wkrótce pilotaż programu dla pacjentów z chorobami reumatycznymi

Opublikowano

dnia

Choroby reumatyczne często eliminują młodych ludzi z rynku pracy. Opóźnienia diagnozy liczą nawet kilka lat. W efekcie oprócz znacznego obniżenia jakości życia pacjentów, choroby reumatyczne sporo kosztują podatnika. Dobrze więc, że od 1 stycznia 2023 r. w ośmiu ośrodkach w Polsce ruszy pilotaż programu Kompleksowej Opieki nad Pacjentem z Wczesnym Zapaleniem Stawów (KOWZS). Obejmie także chorych z rzadkimi chorobami tkanki łącznej.

Program jest „dzieckiem” prof. Brygidy Kwiatkowskiej, pełniącej funkcję konsultanta krajowego w dziedzinie reumatologii. Jego kryteria są zgodne z rekomendacjami European League Against Rheumtism ( EULAR) dotyczącymi diagnostyki i leczenia wczesnego zapalenia stawów.

Prof. Włodzimierz Samborski, prezes Polskiego Towarzystwa Reumatologicznego i przyszły realizator KOWZS podkreśla, że zwłaszcza dla pacjentów z małych ośrodków, ze wsi, szybki dostęp do specjalisty i właściwa diagnostyka wciąż stanowią olbrzymi problem i dla nich szczególnie ważny jest ten program.

Cieszę się, że znalazło się w programie miejsce dla młodych chorych, głównie kobiet z układowymi chorobami tkanki łącznej. Są kompletnie pogubione w systemie, trzeba będzie je znaleźć i wdrożyć do programu. Będę ich adwokatem – zapewnia prof. Maria Majdan z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, kierownik Katedry i Kliniki Reumatolgii i Układowych Chorób Tkanki Łącznej, w przyszłości będzie realizować na swoim terenie KOWZS.

Założyliśmy, że przyjmiemy 2 tys. pacjentów do programu. To bardzo dużo, ale widzimy, jak ważne dla chorych jest szybkie diagnozowanie. Chcą wiedzieć, na jakim etapie jest ich choroba. Udało nam się szybko diagnozować twardziny, zespoły Sjögrena,  spondyloartropatie – mówi dr Małgorzata Sochocka-Bykowska, wojewódzki konsultant w dziedzinie reumatologii w Pomorskiem.

Dr hab. Joanna Makowska, kierująca Kliniką Reumatologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, konsultant wojewódzka w tej dziedzinie, podkreśla, jak dobre efekty daje utworzenie interdyscyplinarnych zespołów specjalistów.

Dzięki temu diagnozujemy szybko np. chorobę śródmiąższową płuc. Widzimy też, że mamy mniej niż zakładane w programie 80 proc. pacjentów z chorobami zapalnymi. Jest zaś bardzo wielu chorych na neuropatie, zwyrodnienia i zespoły zwyrodnieniowe kręgosłupa. Dzięki temu, że je rozpoznajemy, wiejscy lekarze wiedzą, gdzie pokierować pacjenta – mówi Joanna Makowska.

Violetta Zajk z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Młodych z Zapalnymi Chorobami Tkanki Łącznej “3majmy się razem” sama choruje na zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa. Wie, co znaczy dla pacjenta szybkie pozbycie się bólu.

Żałuję, że nie zachorowałam teraz, nie musiałabym cierpieć tyle lat – mówi Zajk.

3 proc. populacji cierpi na łuszczycę. Jeśli choroba nasila się, bolą stawy. 40 proc. osób dotkniętych łuszczycą zachoruje także na łuszczycowe zapalenie stawów. Tymczasem kolejki do reumatologów dobijają chorych. Zdają sobie sprawę, że opóźnienia diagnostyczne mogą grozić kalectwem – wylicza Dagmara Samselska, prezes zarządu Amicus Fundacji Łuszczycy i ŁZS i dziękuje w imieniu pacjentów za ten program.

Dlaczego KOWZS jest tak ważny?

Aż 14,6 proc. pacjentów zgłasza się do lekarza w rok po pierwszych objawach, a w przypadku choroby reumatoidalnej jest to zdecydowanie za późno. Jeśli chodzi o reumatoidalne zapalenia stawów (RZS) tylko 10-20 proc. chorych ma ustalone rozpoznanie i włączone leczenie w ciągu 12 tygodni. Prawidłowe rozpoznanie spondyloartropatie trwa od 5 do ponad 10 lat od pojawienia się pierwszych objawów (dotyczy zwłaszcza kobiet, młodzieńczego początku i braku antygenu HLA B27).

Optymizmem nie napawa też diagnostyka tocznia rumieniowatego układowego: prawidłowe rozpoznanie pacjent otrzymuje po 22-28 miesiącach (początkowe objawy – zapalenie stawów), 48 miesięcy przy pierwszych objawach w wieku starszym. Te dane pokazują, jak ważna jest edukacja pacjentów. Tym bardziej, że aż 15 chorób manifestuje się wczesnym zapaleniem stawów.

Eksperci cieszą się, że rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie programu ma zostać opublikowane do połowy grudnia br., aby ośrodki miały czas na przygotowanie się do rozpoczęcia działalności. Pilotaż ma realizować osiem ośrodków w Polsce.

KOWSZ ma usprawnić diagnostykę i doprowadzić do szybszego włączenia leczenia. To bardzo ważne z punktu z punktu widzenia pacjentów.

Przewlekły utrzymujący się proces zapalny zwiększa ryzyko szybszego pojawienia się schorzeń współistniejących m.in. chorób sercowo-naczyniowych, nowotworów, cukrzycy, depresji. Te choroby są przyczyną przedwczesnych zgonów. W tym celu konieczne jest wprowadzenie takich zasad postępowania, które nawet w przypadku obrzęku jednego stawu skierują chorego na właściwą „ścieżkę diagnostyczną” – podkreśla prof. Brygida Kwiatkowska.

Dlaczego „szybkość” jest szczególnie ważna w przypadku chorób reumatoidalnych? Badanie przeprowadzone w latach 2009-2010 w Polsce, które objęło 1000 respondentów chorych na RZS spośród pacjentów 50 losowo wybranych poradni reumatologicznych w kraju pokazuje, że aż 53 proc. chorych na RZS ma orzeczenie niepełnosprawności; 41 proc. respondentów zadeklarowało, że ma potrzebę dostosowania warunków domowych do swoich ograniczeń związanych z chorobą, a tylko 5 proc. (z 1 000 respondentów) zdeklarowało, że ma tego rodzaju udogodnienia.

Szacuje się, że w Europie 40 proc. osób z RZS musi rezygnować z pracy z powodu choroby. Większość osób na RZS zaczyna chorować w wieku produkcyjnym (nie na emeryturze). Wyniki polskiego badania wskazują, że przed pojawieniem się objawów choroby zatrudnionych jest nawet 61,9 proc. chorych na RZS. Krótko po ustaleniu rozpoznania wielu z nich musi zrezygnować z pracy. Po 5 latach choroby pracuje tylko 20 proc. chorych. Przynajmniej połowa ankietowanych pacjentów chorych na RZS musi zacząć utrzymywać się z renty inwalidzkiej oraz jest zagrożona ubóstwem.

Reumatyzm obniża jakość życia

Raport AOTMiT – świadczenia gwarantowane z zakresu reumatologii w ramach JGP z 2018 r. pokazuje, że choroby reumatyczne – zarówno o podłożu zapalnym, jak i niezapalnym, istotnie wpływają na obniżenie jakości życia. Dotyczy to zwłaszcza funkcjonowania społecznego oraz samopoczucia.

Znacznie częściej pomocy ze strony rodziny lub znajomych potrzebują kobiety chore na RZS (kobiety: 65 proc., mężczyźni: 25proc.). Zależność od najbliższego otoczenia dotyczy obowiązków domowych (70 proc.), zakupów (41 proc.), przenoszenia ciężkich przedmiotów (20 proc.), transportu (15 proc.), higieny osobistej (11 proc.).Pacjenci z RZS często są zależni finansowo od najbliższych (rodziny, przyjaciół). Częściej o wpływie choroby (RZS) na ich funkcjonowanie w społeczeństwie mówią osoby młode niż osoby powyżej 65. roku życia. Skarżą się też, że nie mogą uprawiać sportu.

Na czym polega KOWZS?

Kompleksowa opieka nad pacjentem z wczesnym zapaleniem stawów obejmuje procedury diagnostyczne i terapeutyczne realizowane w ramach świadczeń szpitalnych, ambulatoryjnych i rehabilitacji leczniczej, w okresie 12 miesięcy od rozpoczęcia realizacji świadczenia.

Celem opieki kompleksowej jest zapewnienie pacjentowi:

    Koordynacji leczenia obejmującego przeprowadzenie diagnostyki mającej na celu rozpoznanie wczesnej choroby stawów, rozpoczęcie terapii, monitorowanie efektów leczenia;
    Rehabilitacji leczniczej;
    Zapewnienie dostępu do leczenia w ramach programów lekowych, w przypadku wskazań do tego typu terapii.
KOWZS koordynować będzie szpital posiadający oddział reumatologii, zapewniający jednocześnie wymaganą infrastrukturę do realizacji świadczeń w ramach opieki kompleksowej w dostępie, tj. przyszpitalną poradnię reumatologiczną. Takie skoncentrowanie leczenia wokół wyspecjalizowanych ośrodków koordynujących, posiadających duże doświadczenie w wykonywaniu procedur diagnostyczno-leczniczych, jak i z zakresu programów lekowych oraz zapewniających dostęp do rehabilitacji reumatologicznej, jest korzystne dla pacjenta. Daje nadzieję na ograniczenie liczby hospitalizacji z powodu chorób zapalnych stawów, a co z tym wiąże się, krótko- i długookresowej niezdolności do pracy. Poprawi także efektywność leczenia oraz zmniejszy ryzyko wystąpienia niepełnosprawności.
KOWZS: rola lekarza POZ i reumatologa

Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej przeprowadzi screening w kierunku zapalnej choroby reumatycznej, a w przypadku jej podejrzenia jak najszybciej skieruje chorego do reumatologa, który potwierdzi zapalenie stawów i skieruje go do ośrodka realizującego KOWZS.  

Do programu można włączyć pacjenta, który nie był diagnozowany i nie był leczony w kierunku choroby zapalnej stawów, jeśli:

  1. zgłasza ból i obrzęk przynajmniej jednego stawu nie będącego wynikiem urazu;
  2. czas trwania objawów maksymalnie 6 – 12 tygodni;
  3. brak możliwości ustalenia konkretnego rozpoznania przez lekarza.

W szpitalu realizującym program pacjenci podlegają preselekcji, przeprowadzanej przez asystenta opieki, na podstawie ankiety telefonicznej. Celem jest wstępna selekcja pacjentów z chorobami zapalnymi stawów od pacjentów z chorobami zwyrodnieniowymi stawów przed pierwszą wizytą u lekarza reumatologa. „Porada 0” to konsultacja przeprowadzona przez lekarza reumatologa w celu weryfikacji pacjentów chorych na zapalne choroby stawów. „Porada 1” to potwierdzenie obecności zapalenia stawów przez lekarza reumatologa i kwalifikacja pacjenta do KOWZS. „Porady 2-6” w KOWZS mają włączyć pacjenta w proces terapeutyczny na podstawie ustalonego indywidualnego planu leczenia, w tym rehabilitację w terminie 14 dni od rozpoczęcia leczenia, a w przypadku innej choroby niż RZS – przeprowadzenie w jak najkrótszym czasie pogłębionej diagnostyki (badania dodatkowe). To zapewni uzyskanie jak najszybszej i najdłuższej remisji/niskiej aktywności choroby.

Ile to będzie kosztować?

Koszty realizacji KOWZS wynoszą 4254 zł na jednego pacjenta, z uwzględnieniem największej liczby rozpoznań RZS (80 proc.) wśród wczesnych zapaleń stawów oraz z uwzględnieniem 6 porad specjalistycznych: konsultacji, badań laboratoryjnych, obrazowych. Leczenie pacjenta z innym rozpoznaniem niż RZS wyniesie 7254 zł z uwzględnieniem kosztów pakietu badań dodatkowych (dla 20 % pacjentów) oraz 6 porad specjalistycznych w ramach KOWZS tj. konsultacji, badań laboratoryjnych, obrazowych. W programie zakłada się, że jeden ośrodek przyjmie 150 pacjentów rocznie, co daje koszt 728 100 zł; dla 8 ośrodków – 5 824 800 zł rocznie.
Ile kosztuje reumatyzm?

Według raportu „Stan opieki reumatologicznej w Polsce” (2011) ponad 10 mln Polaków cierpiało z powodu chorób układu mięśniowo-szkieletowego. Blisko połowa z nich nie była zdolna do pracy zawodowej. Oceniało się, że koszty pośrednie, tj. renty, absencja w pracy i rehabilitacja pacjentów z chorobami reumatycznymi są w Polsce dziesięciokrotnie wyższe (4,5 mld zł) niż nakłady na ich leczenie (384 mln zł). Szacuje się, że koszty chorób reumatycznych pochłaniają blisko 1,5 proc. PKB.

Na RZS w Polsce cierpi ok. 400 tys. osób w wieku od 30. do 50. roku życia – a jest to okres przypadający na ich największą aktywność życiową i zawodową. Ocenia się, że co trzeci chory nie jest zdolny do pracy już po dwóch latach od rozpoznania choroby. Dla wielu oznacza to także przedwczesne zakończenie aktywnego trybu życia.

Raport „Stan opieki reumatologicznej w Polsce” (2011) pokazywał, że szacunkowe wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) związane z chorobami reumatycznymi wyniosły w 2009 r. ponad 4,5 mld zł, z czego: 3,13 mld zł wynosiły wypłaty świadczeń związanych z funduszem rentowym z tytułu niezdolności do pracy; 219 mln zł stanowiły wypłaty świadczeń rehabilitacyjnych; 1,188 mld zł wynosiły wypłaty świadczeń z tytułu absencji chorobowej. Należy sądzić, że po dekadzie te wydatki tylko wzrosły.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Kontynuuj czytanie
Reklama
Kliknij, aby skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poradnik

Nowa edycja programu Senior plus. Rusza nabór wniosków

Opublikowano

dnia

Dodane przez

– Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej informuje:

Rusza nabór wniosków w programie Senior plus w edycji 2023. Samorządy mogą ubiegać się o dofinansowanie na utworzenie lub funkcjonowanie Dziennych Domów i Klubów dla seniorów. Celem programu jest zwiększenie aktywności uczestnictwa w życiu społecznym osób starszych. Budżet programu w tej edycji to 60 mln zł.

Oferty należy składać w wersji elektronicznej w Generatorze Obsługi Dotacji (GOD) do 5 stycznia 2023 r. do godz. 16.00. Wyniki konkurs zostaną ogłoszone najpóźniej do 17 marca 2023 roku. Program pozwala na dofinansowanie projektów “jednorocznych”, tj. realizowanych i zakończonych wyłącznie w 2023 roku.

– Chcemy, aby seniorzy mieli możliwość realizacji swoich pasji oraz, żeby byli bardziej aktywni. Takim celom służy tworzenie Domów i Klubów Senior plus. W całej Polsce mamy ich już prawie 1,1 tys. takich placówek, zależy nam, aby ich przybywało. Zachęcam samorządy do udziału kolejnej edycji programu – mówi minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg.

Środki dla Dziennych Domów i Klubów Senior plus

O dofinansowanie ubiegać mogą się gminy, powiaty i samorządy województw.

W module pierwszym dofinansowane będzie tworzenie nowych placówek:

– dofinansowanie może wynieść maksymalnie 400 tys. złotych w przypadku Dziennych Domów

– na utworzenie Klubów dla seniorów można dostać z kolei 200 tys. złotych dotacji

– w ten sposób sfinansowane może być nawet 80 proc. całkowitego kosztu realizacji zadania.

W module drugim można ubiegać się o dofinansowanie działalności już istniejących domów i klubów dla seniora:

– w tym przypadku dotacja nie może stanowić więcej niż 50 proc. całkowitego kosztu realizacji zadania

– na utrzymanie jednego miejsca w Dziennym Domu Senior+ można uzyskać miesięcznie nie więcej niż 400 złotych dofinansowania

– z kolei utrzymanie jednego miejsca w Klubie Senior+ może być dofinansowane kwotą do 200 złotych miesięcznie

Senior plus to program o charakterze wieloletnim. Dziś Domów i Klubów Senior+ działających w Polsce jest prawie 1,1 tys. Oferują ponad 25 tys. miejsc. W latach 2021-2025 rząd Prawa i Sprawiedliwości przeznaczył na realizację programu w sumie 300 mln złotych, po 60 mln złotych rocznie.

Źródło informacji: PAP

Zdjęcie główne: Getty Images

Kontynuuj czytanie

Poradnik

Aż 4 na 5 polskich singli czerpie inspiracje z telewizyjnych programów randkowych

Opublikowano

dnia

Dodane przez

● 40% polskich singli oglądających programy randkowe uważa je za źródło inspiracji w odniesieniu do ich własnych zachowań podczas randek;
● 1/3 badanych twierdzi, że programy randkowe pokazują im, czego powinni oczekiwać od życia i inspirują ich do wprowadzania zmian;
● Magdalena Chorzewska, psycholog, która doradzała w jednym z programów randkowych, zwraca uwagę, że randkowanie w prawdziwym życiu wygląda inaczej – nie ma tu castingów, kamer, ani psychologicznego wsparcia po każdej sprzeczce. Zachęca, aby randki na które się umawiamy były jak najbardziej szczere i autentyczne i tym samym pozwoliły nam na szybsze znalezienie tego, czego szukamy.

Tej jesieni miliony Polaków spędzają niezliczone godziny na oglądaniu telewizyjnych programów randkowych. Śledzą historie rozgrywające się zarówno w tradycyjnych polskich sceneriach, jak i tych egzotycznych. Ponieważ niektóre z najpopularniejszych programów miały już swoje finały lub zbliżają się do końca, aplikacja randkowa Badoo postanowiła sprawdzić za pomocą badania*, dlaczego tak wielu polskich singli jest nimi zaintrygowanych oraz co z nich wynoszą. Czy służą jako pozytywne inspiracje, czy raczej jako lekcje na temat tego, czego należy unikać w życiu. Przedstawiamy najnowsze dane.

27% respondentów, którzy wzięli udział w badaniu śledzi telewizyjne programy randkowe dla dramatów i konfliktów. Z kolei 1 na 3 badanych robi to, ponieważ oglądanie bardziej ekskluzywnego życia niż swoje sprawia im przyjemność, a 1/4 ogląda je, bo pokazują ludzi, z którymi się utożsamiają. Nie dziwi za to fakt, że większość – 49% – ogląda programy randkowe dla romantycznych historii.

Telewizyjne programy randkowe są tworzone w celach rozrywkowych, ale badanie zlecone przez Badoo pokazuje, że w rzeczywistości chodzi o coś więcej. Jak się okazuje, tylko 1 na 5 singli twierdzi, że nie są one w żaden sposób inspirujące i niczego ich nie uczą. Pozostali respondenci jednak wyciągają z nich lekcje, które starają się stosować we własnym życiu. Niemal 1/3 badanych stwierdziła, że programy randkowe pokazują im, czego powinni oczekiwać od życia i inspirują ich do zmian. Dla pozostałych osób to okazja, aby rozważyć własne zachowania i zobaczyć sytuacje, których chcieliby uniknąć we własnym życiu. Być może są to właśnie wspomniane wcześniej dramaty i konflikty, które widzowie wolą podglądać w TV niż obserwować u siebie.

Psycholog Magdalena Chorzewska, która uczestniczyła jako ekspertka w programie randkowym, komentuje: „Polska publiczność uwielbia oglądać programy randkowe, wręcz ich pożądając. W telewizji jest ich tak dużo, że widzowie mogą nawet wybrać format show, który chcą śledzić. Co chwila słyszymy też o powstawaniu kolejnych sezonów popularnych produkcji. Na to zjawisko z pewnością ma wpływ fakt, że uwielbiamy podglądać i oceniać życie innych ludzi. Widzowie często czerpią z nich inspiracje, przeglądając się jak w lustrze w sylwetkach uczestników. Identyfikują się z bohaterami, przeżywają wraz z nimi ich trudności i radości. Niejednokrotnie znajdują rozwiązanie lub podpowiedź dotyczącą ich własnych relacji czy randek. Te programy pełnią z jednej strony funkcję edukacyjną, z drugiej – są przyjemną odskocznią od codzienności.

Badanie Badoo, z którego wynika, że widzowie czerpią inspiracje z telewizyjnych programów randkowych, potwierdza moje własne doświadczenia. Wielokrotnie słyszałam od widzów i fanów jednego z takich programów, z którym byłam związana, jak wiele wynoszą z każdego odcinka. Powodem jest fakt, że mogą obserwować tworzącą się relację i usłyszeć komentarz ekspertów psychologów. Mimo, że w programach tych występują ludzie, z którymi możemy się utożsamiać i czerpać od nich inspiracje, to warto pamiętać, że randkowanie w prawdziwym życiu wygląda inaczej – ludzie nie zamykają się w domu na kilka tygodni na początku relacji lub nie biorą ślubu z nieznajomym. Nie ma też castingu, kamer, ani pogotowia psychologicznego po każdej sprzeczce, a zachowania uczestników mogą być podyktowane lękiem przed krytyką, jako, że nieustannie są wystawiani na ocenę. W programie często musi być też ten efekt >>wow<<, żeby utrzymać zainteresowanie publiczności. To może wywierać na nas presję, że u nas powinno wyglądać to tak samo. Dlatego namawiam, żeby spotykając się z drugą osobą być po prostu sobą – w życiu potrzebna jest chęć poznania drugiej osoby, cierpliwe budowanie relacji, przyglądanie się swoim emocjom i wsłuchiwanie się we własne potrzeby. Warto też zadbać o to, żeby randka z jednej strony była czymś wyjątkowym, ale z drugiej – żeby nie tworzyć sztucznych sytuacji, w których czulibyśmy się niezręcznie. Randki powinny być jak najbardziej autentyczne i szczere, ponieważ tylko wtedy mamy szansę naprawdę poznać tę drugą osobę i tym samym szybciej znaleźć to, czego szukamy”.

Czy popularność programów randkowych oznacza, że widzowie chętnie wzięliby w nich udział? Zdania są podzielone i to niemal po równo, ale co ciekawe, to mężczyźni są bardziej otwarci niż kobiety, aby zamienić domową kanapę na miejsce w show. Interesujące jest również to, co byliby skłonni zrobić przed kamerami, gdyby przyszło im dołączyć do jednego z takich programów. Nikogo pewnie nie zdziwi, że blisko połowa badanych wyjechałaby w jakieś egzotyczne miejsce, a niewiele mniej zdecydowałoby się na pocałunek przed kamerami. Ale fakt, że aż 30% mężczyzn – przy tylko 5% kobiet – byłoby gotowych na seks na oczach widzów jest zdecydowanie wart odnotowania. Co więcej, 17% widzów wzięłoby ślub z osobą poznaną w programie, a jedynie 10% rozebrałoby się na oczach widzów – czyli łatwiej założyć obrączkę… niż zdjąć ubranie.  

Istnieje wiele powodów, dla których polscy single nie są skłonni do wzięcia udziału w programach randkowych. Jednym z nich może być fakt, że aż 83% badanych uważa, że pokazywane w nich sytuacje są w całości lub częściowo inscenizowane i wcześniej zaplanowane. Wielu respondentów nie wierzy też w szczere pobudki uczestników, których głównym powodem wzięcia udziału w randkowym show miałaby być próba znalezienia miłości. Zaledwie 28% badanych sądzi, że właśnie z taką intencją przyszli do programu. Ponad połowa uważa jednak, że robią to dla pieniędzy i sławy.

Gdzie w takim razie single szukają romantycznych relacji? Najwięcej osób, bo aż 58% wskazało, że aplikacje randkowe są dla nich najbardziej efektywnym sposobem poszukiwania potencjalnego partnera lub partnerki. Single oglądający telewizyjne programy randkowe inspirują się nimi, jednak w swoim życiu uczuciowym wolą polegać na aplikacjach randkowych i używać ich do znalezienia odpowiedniej osoby.

„Nawet jeśli telewizyjne programy randkowe są dla singli inspiracją, to jednak niezwykle ważne jest to, aby nasze oczekiwania nie były oderwane od rzeczywistości. Randki w prawdziwym życiu mają nam sprawiać radość i być dla nas po prostu świetnie spędzonym czasem. Cieszy mnie fakt, że to jednak aplikacje randkowe zostały wskazane przez dużą liczbę ankietowanych jako główne miejsce, w których single szukają partnerów bądź partnerek do randkowania” – mówi Remy Le Fèvre, Head of Brand Engagement and Influence w Badoo.

Badanie zrealizowano w Polsce w listopadzie 2022 roku przez agencję SW Research metodą wywiadów online (CAWI) na próbie 1064 randkujących singli (18+) oglądających programy randkowe.

Źródło informacji: Badoo

Zdjęcie główne: Getty Images

Kontynuuj czytanie

Poradnik

Serce złamane stresem. Szczególnie dotyka w tym wieku

Opublikowano

dnia

Dodane przez

Kardiomiopatia to rzadkie zaburzenie serca, które powstaje w wyniku emocjonalnego lub fizycznego stresu, przy czym szczególnie dotyka kobiet po 50. roku życia. Objawami przypomina zawał.

Coraz więcej kobiet ma „złamane serce” – donoszą naukowcy z Cedars-Sinai Medical Center. Szczególnie – 10 razy więcej niż młode kobiety i mężczyźni – cierpią panie w wieku od 50. roku życia. Nie, nie chodzi o zawód miłosny, ale o tzw. zespół Takotsubo (TTS), zwany także zespołem złamanego serca lub kardiomiopatią stresową.

Dane na temat 135 tys. osób z tym zaburzeniem zdiagnozowanym w latach 2006-2017, oprócz potwierdzenia, że kobiety chorują częściej, pokazało, że u osób żeńskiej płci w wieku 50-74 lata, liczba przypadków rośnie 10 razy szybciej, niż w innych grupach. Ta rzadka na szczęście przypadłość może objawiać się nagłym bólem w klatce piersiowej, skróceniem oddechu i przypominać atak serca. Może nastąpić zwężenie tętnic w sercu, jednak w przeciwieństwie do sytuacji przy zawale, nie dochodzi do zablokowania naczyń. Często lewa komora ulega powiększeniu.

Brak terapii, ale dobre rokowania

Czasami podaje się leki zmniejszające obciążenie serca i obniżające ryzyko ponownego zdarzenia tego typu. Rzadko, ale jednak jest to możliwe, dochodzi do zgonu czy powikłań – arytmii, obrzęku płuc, niedociśnienia, niewydolności serca czy zakrzepów. Przyczyną, jak się uważa, jest stres i prawdopodobnie związany z nim wyrzut adrenaliny do krwi. Chorobę może więc poprzedzić trudne przeżycie psychiczne lub fizyczne – śmierć bliskiej osoby, wypadek, mocna awantura, ostra choroba, zabieg chirurgiczny. Rzadziej może mieć ona związek z niektórymi lekami czy nielegalnymi substancjami np. metamfetaminą czy kokainą. Brakuje niestety celowanego leczenia, na szczęście jednak chory zwykle dochodzi do siebie w czasie kilku tygodni.

Covid łamał serce

Kiedy weźmie się pod uwagę przyczyny zaburzenia, nie dziwi odkrycie naukowców z Cleveland Clinic, którzy zauważyli znaczący wzrost zachorowań w czasie obecnej pandemii. „Epidemia Covid-19 wywołała stres na wielu różnych poziomach, na całym świecie. Ludzie martwią się nie tylko o zdrowie swoje czy swoich rodzin, ale muszą radzić sobie z problemami ekonomicznymi, emocjonalnymi i społecznymi, a także często samotnością i izolacją – zwraca uwagę dr Ankur Kalra, autor publikacji, która ukazała się w piśmie „JAMA Network Open”. Osoby ze zdiagnozowanym syndromem Takotsubo były przy tym wolne od Covid-19. – Stres może powodować fizyczne skutki w naszym ciele, w tym w sercu, na co wskazuje rosnąca liczba przypadków kardiomiopatii stresowej” – podkreśla specjalista.

Zdaniem naukowców ważne jest, aby się odpowiednio o siebie zatroszczyć. To samo z pewnością dotyczy innych stresowych sytuacji, nie tylko epidemii. „Podczas gdy pandemia ewoluuje, opieka nad sobą samym w tym trudnym czasie jest krytyczna dla zdrowia serca i ogólnego stanu. Jeśli ktoś czuje się przeciążony stresem, ważne aby skonsultował się z lekarzem. Ćwiczenia, medytacja, relacje z rodziną i przyjaciółmi z uwzględnieniem odpowiedniego dystansu i środków ostrożności mogą pomóc w zmniejszeniu napięcia” – podkreśla dr Grant Reed, jeden z głównych autorów badania.

Groźne katastrofy

Z kolei badacze z University of Arkansas po przyjrzeniu się ponad 20 tys. pacjentów z zespołem Takotsubo wykryli ponad dwukrotny wzrost zachorowań w stanie Vermont, który nawiedził niszczący huragan Irene. Wzrost liczby przypadków zanotowali też w Missouri nawiedzonym przez Tornado. „Nasze wyniki wskazują, że dwa kataklizmy, jeden w Vermont, drugi w Missouri mogły potencjalnie wywołać wzrost zachorowań na kardiomiopatię Takotsubo w tych regionach” – zwraca uwagę główny autor badania dr Sadip Pant. „Lekarze i inny personel oddziałów ratunkowych powinni mieć taką możliwość na uwadze, jako że znajdują się na pierwszej linii pomocy pacjentom w przypadku naturalnych katastrof” – podkreśla dr Pant.

Wiele zależy od mózgu

Zaburzenie jest jeszcze dosyć słabo poznane, ale badania odkrywają kolejne informacje. Naukowcy z Massachusetts General Hospital i Harvard Medical School odkryli na przykład, że na zachorowanie bardziej narażone są osoby o szczególnie silnie reagującym na stres ciele migdałowatym. To ośrodek w mózgu zaangażowany m.in. w przetwarzanie emocji. Nieco nietypowej aktywności mózgu osób predysponowanych do rozwoju zaburzenia towarzyszyły też zmiany w szpiku.

Wyniki te przynoszą kolejne dowody na szkodliwe działanie związanych ze stresem biologicznych procesów na układ krwionośny. Odkrycia takie jak to wskazują na potrzebę prowadzenia dalszych badań nad wpływem ograniczania stresu czy stosowaniem leków oddziałujących na pewne części mózgu i serce – mówi kierujący badaniem dr Ahmed Tawakol. – W międzyczasie, napotykając pacjentów w chronicznym stresie, lekarze powinni rozważyć możliwość, że ograniczenie stresu może przynieść korzyści układowi krwionośnemu – podkreśla ekspert.

Zbyt silna radość

Okazuje się, że nie tylko trudne sytuacje są groźne. Kiedy badacze ze Szpitala Uniwersyteckiego w Zurychu przeanalizowali dane na temat prawie 2 tys. pacjentów z zaburzeniem, u prawie 500 z nich zidentyfikowali wyraźny, łatwy do określenia czynnik emocjonalny. 96 proc. z tych osób doświadczyło ciężkiego przeżycia, jednak u 4 proc. chorobę poprzedziło radosne wydarzenie, na przykład wesele, narodziny wnuka, czy nawet urodziny albo wygrana ulubionej drużyny rugby. „Pokazaliśmy, że wyzwalacze TTS mogą być dużo bardziej zróżnicowane, niż wcześniej sądzono. Osoba z TTS nie jest już typowym pacjentem z >>syndromem złamanego serca<<, a chorobę mogą poprzedzać także pozytywne emocje” – twierdzi autorka badania Jelena Ghadri, która założyła pierwszy na świecie Międzynarodowy Rejestr Takotsubo (http://www.takotsubo-registry.com).

Lekarze powinni mieć mieć tego świadomość i brać pod uwagę, że pacjenci przywożeni na oddział ratunkowy z objawami ataku serca takimi jak ból w klatce piersiowej i trudnościami w oddychaniu, ale po radosnym wydarzeniu i pozytywnych emocjach, mogą cierpieć z powodu TTS, podobnie jak pacjenci z podobnymi objawami, ale po negatywnym zdarzeniu emocjonalnym. Nasze wyniki rozszerzają kliniczne spektrum TTS. Sugerują także, że radosne oraz smutne wydarzenia mogą oddziaływać na podobne ścieżki emocjonalne prowadzące ostatecznie do TTS – dodaje specjalistka.

Nadzieja na lek

Choć specyficznych leków na razie nie ma, naukowcy ciągle ich poszukują. Grupa z Monash University doniosła w ubiegłym roku o leku, który może pomagać w terapii przypadłości. Na razie w badaniach na myszach zespół wykazał silne działanie kwasu suberanilohydroksamowego. To oddziałujący na aktywność różnych genów związek, który stosuje się obecnie w terapii niektórych nowotworów.

Po raz pierwszy pokazaliśmy, że lek wykazuje ochronne i terapeutyczne działanie ważne dla zdrowia serca. Nie tylko spowalnia uszkodzenie serca, ale także cofa zniszczenia spowodowane stresem – informuje kierujący pracami prof. Sam El-Osta. – To przedkliniczne badanie wskazuje na nowy standard zapobiegania i leczenia z pomocą kardioprotekcyjnego leku oddziałującego na geny w sercu – dodaje ekspert. To dobra wiadomość. Tymczasem warto pamiętać, że ból w klatce piersiowej, szybkie nieregularne bicie serca, skrócony oddech, także po stresującym wydarzeniu, to sygnał do natychmiastowego skontaktowania się z lekarzem.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Zdjęcie główne: Getty Images

Kontynuuj czytanie

Polecane