Connect with us

Poradnik

Shinrin-yoku, czyli wykąp się w lesie. Czy będzie również w Kole?

Opublikowano

dnia

Metoda opracowana w Japonii staje się coraz popularniejsza także w Polsce. Kąpiele leśne poprawiają odporność i metabolizm, harmonizują układ nerwowy, łagodzą lęki, napięcia i objawy depresji.

Beton, asfalt, metal i szkło – to na co dzień otacza przeciętnego mieszczucha. Człowieka nieustannie ciągnie coś do przyrody. Choć można ten głos zagłuszać, to lepiej tego nie robić.

Dobrze rozumieją to mieszkańcy Japonii, gdzie powstało Shinrin-yoku. Po polsku „shinrin” znaczy las, a „yoku” – kąpiel.

Spokój i wszystkie zmysły

Kiedy ktoś spróbuje wyszukać „leśne kąpiele” w Google, znajdzie nawet oferty profesjonalnie prowadzonych sesji w Polsce. Bo Shinrin-yoku nie jest zwykłym chodzeniem po lesie – to coś znacznie więcej. Przede wszystkim nie należy się spieszyć, to nie marsz na orientację ani bieg przełajowy. Przeciwnie – chodzi o to, aby jak najgłębiej zanurzyć się w otoczeniu. Trzeba więc zaangażować wszystkie zmysły – uważnie przyglądać się zieleni i krajobrazom, chłonąć zapachy lasu, wsłuchiwać się w jego dźwięki, odgłosy ptaków, dotykać drzew, poczuć leśną atmosferę całym ciałem, jeśli to możliwe posmakować jadalnych roślin, np. jagód.

„To nie są fizyczne ćwiczenia, wycieczka, czy jogging. To przebywanie w kontakcie z naturą, łączenie się z nią zmysłami wzroku, słuchu, smaku, węchu i dotyku” – mówi dla serwisu „Zdrowie” prof. Qing Li z Nippon Medical School, założyciel Japońskiego Towarzystwa Medycyny Leśnej, autor wydanej w wielu krajach książki (w tym w Polsce) „Shinrin-yoku. Sztuka i teoria kąpieli leśnych” .

Stworzona przez prof. Li dziedzina – leśna medycyna łączy osiągnięcia z różnych obszarów – medycyny środowiskowej i prewencyjna, a także tzw. alternatywnej.

Dla ciała i psychiki

W swoich pracach naukowych ten lekarz i naukowiec przytacza wyniki badań, które wskazują na różnorakie korzyści płynące z takiego kontaktu z lasem. Mówi na przykład o wzroście aktywności i liczby komórek NK, które stanowią podstawę układu odpornościowego – zwalczają zakażenia i zabijają komórki nowotworowe. Obserwowano też zwiększenie liczby przeciwnowotworowych białek, spadek ciśnienia krwi i poziomu hormonów stresu. Wzrastała natomiast aktywność układu przywspółczulnego przygotowującego organizm do odpoczynku i regeneracji. Rosło stężenie adiponektyny – hormonu o działaniu przeciwmiażdżycowym, przeciwzapalnym i poprawiającym wrażliwość na insulinę. Zyskiwała też psyche uczestników takich zajęć – testy wskazywały na redukcję stresu, depresji, gniewu, a także zmęczenia i dezorientacji.

„Badania nad leśną medycyną zostały nagrodzone Award of Nippon Medical School w 2011 roku, co potwierdza, że dziedzina ta uznawana jest przez japońskie uczelnie medyczne, jako nowe metody z zakresu medycyny zapobiegawczej. Zostały też nagrodzone przez Japońskie Towarzystwo Higieny w 2021 roku. Zostało ono założone w 1929 roku i jest najstarszym towarzystwem medycznym w Japonii” – podkreśla uwagę prof. Li.

Pomoc dostępna dla każdego

O wielu korzyściach mówią róże zespoły, na przykład naukowcy z chińskiego Uniwersytetu Rolniczego Jiangxi. Po przeanalizowaniu ponad 200 prac naukowych na ten temat wymieniają poprawę działania układu krążenia, metabolizmu, systemu immunologicznego, parametrów neuroendokrynnych, elektrofizjologicznych, redukcję stanów zapalnych, poprawę wskaźników antyoksydacyjnych. Obok zmian fizjologicznych zauważyli oddziaływanie na psychikę – znaczącą poprawę stanu emocjonalnego, nastawienia do życia i otoczenia, wzrost zdolności do adaptacji oraz wyraźne złagodzenie leków i depresji. Z kolei autorzy innej analizy, w swojej pracy opublikowanej na łamach „International Journal of Environmental Research and Public Health” zwracają uwagę, że:

„doświadczenie obejmujące umysł ciało i ducha związane z Shinrin-yoku dostępne jest dla każdego i można je zrealizować na różne udokumentowane sposoby, tak jak pokazaliśmy to w naszym nowym przeglądzie badań. Metody te są poparte naukowymi danymi, a także historią i doświadczeniem różnych osób. Praktyka Shinrin-yoku i terapia naturą oferują ludziom autentyczny sposób wspierający odzyskiwanie i utrzymywanie zdrowia umysłu, ciała i ducha”.

Światowa Organizacja Zdrowia definiuje zdrowie człowieka właśnie jako „stan kompletnego fizycznego, mentalnego i społecznego dobrostanu, a nie tylko brak choroby”. Dla wielu osób stan psychiki łączy się nierozerwalnie ze wspomnianą sferą duchową, choć różni ludzie mogą inaczej ją pojmować. Badacze z University of San Francisco i Oregon Health & Science University w Portland sprawdzili Shinrin-yoku właśnie od tej strony. Po analizie 13 naukowych publikacji odkryli, że pomimo stosowania różnych metod badawczych uzyskiwane wyniki wskazują, że „Shinrin-yoku to integrująca praktyka, która może wspierać duchowość człowieka i pomagać w jej rozwijaniu”.

Atmosfera, sceneria, fitoncydy

Warto zadać pytanie, dlaczego las tak na człowieka działa.

„Chodzi o sumaryczny efekt działania wszystkich zmysłów. Cicha atmosfera, piękna sceneria, łagodny klimat, szczególne, przyjemne zapachy, świeże, czyste powietrze w lesie przyczyniają się do powstawania obserwowanych efektów – mówi prof. Li. – Jednak największe znaczenie ma węch ze względu na działanie fitoncydów – olejków eterycznych wydzielanych przez drzewa. Odkryłem, że wzmacniają one układ odpornościowy, redukują stężenie hormonów stresu i przez to wspierają zdrowie człowieka” – dodaje.

Według jego badań to właśnie fitoncydy pobudzały produkcję i aktywność wspomnianych komórek NK. W jednym z eksperymentów naukowcy, z pozytywnym skutkiem wystawiali na działanie takich olejków ochotników, którzy mieszkali w miejskim hotelu.

Las w domu

Naukowcy z japońskiego Instytutu Leśnictwa i Badań Produktów Leśnych sprawdzili natomiast, czy podobne skutki można uzyskać przez cyfrową symulację lasu. W pomieszczeniu, do którego zaprosili ochotników, zamontowali zestaw projektorów i głośników, które odtwarzały leśną scenerię. Do tego umieścili w pokoju dyfuzor z olejkiem eterycznym wydzielanym przez jeden z gatunków jodeł. Także tym razem badacze zaobserwowali szereg korzystnych skutków – zwiększoną aktywność układu przywspółczulnego, spadek tętna, a także zmniejszenie napięcia psychicznego, objawów depresyjnych, gniewu, zmęczenia i dezorientacji. Wzrosło natomiast poczucie regeneracji.

Do parku w czasie lunchu

Z pewnością można do pewnego stopnia odtworzyć przypominające las środowisko w domu, ale w Polsce, przy odrobinie wysiłku jest wiele miejsc, gdzie można praktykować Shinrin-yoku. Lasy zajmują bowiem 30 proc. powierzchni kraju. Nie trzeba jednak, koniecznie wyjeżdżać do puszczy czy nawet za miasto. Odpowiednie warunki można już często znaleźć w pobliskich parkach. Jak twierdz prof. Li, wiele można zyskać już dzięki regularnym leśnym kąpielom w parku, np. w czasie przerwy na lunch. Chyba warto spróbować.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Kontynuuj czytanie
Reklama
Kliknij, aby skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poradnik

Migrena – co to jest i jak sobie z nią radzić

Opublikowano

dnia

Dodane przez

To z pewnością nie jest zwykły ból głowy, a często trudne do zniesienia cierpienie – bywa, że trwające nawet kilka dni. Na szczęście nawet z diagnozą migreny można cieszyć się życiem w dobrej kondycji. Coraz więcej też wiadomo, co może sprowokować ataki i jak zmniejszyć ryzyko ich wystąpienia. Sprawdź!

Jak pokazało niedawno duńskie badanie, migrena to jedna z najpowszechniejszych przyczyn kłopotów zdrowotnych w pracy.

„Problemy doświadczane przez osoby z tym zaburzeniem dotyczą przede wszystkim zdolności do zapamiętywania, podejmowania szybkich decyzji oraz ciężkiej pracy fizycznej. Migrena to jeden z wiodących powodów upośledzenia różnych funkcji u osób poniżej 50. roku życia. Bóle głowy mają często negatywne skutki dla produktywności i są przyczyną zwolnień lekarskich – mówi Kirsten Nabe-Nielsen z Uniwersytetu w Kopenhadze. – Nie możemy sobie pozwolić, aby nie traktować jej poważnie” – dodaje.

Migrena, to więcej niż „zwyczajny” ból głowy (https://www.youtube.com/watch?v=E6lMGCoRBPA). Opisuje się ją jako silny, pulsujący lub rwący ból. Jednak to nie wystarczy, aby mówić o migrenach. Według International Headache Society musi wystąpić odpowiednia liczba ataków, a ból, jeśli nie jest leczony, musi trwać co najmniej cztery godziny. Bierze się też pod uwagę dodatkowe symptomy, takie jak nudności, wymioty, nadwrażliwość na światło czy dźwięki. Ataki mogą inaczej wyglądać u różnych osób. Wątpliwości odnośnie rodzaju bólu rozwieje lekarz.

Warto przy tym wiedzieć, że czasami bóle są poprzedzone przez objawy „ostrzegawcze”, takie jak zaparcie, wzmożone wydalanie moczu, wahania nastroju, sztywność szyi, a nawet częste ziewanie. Około jedna trzecia osób cierpiących na migrenę doświadcza też tzw. aury – zwykle są to wizualne doświadczenia – np. złudzenia błysków światła, jasnych plam, różnych kształtów czy nawet utrata widzenia. Może też po jawić się drętwienie twarzy lub innych części ciała, mrowienie, zaburzenia mowy. Migrena może dotykać nawet 1 na 5 kobiet, 1 na 16 mężczyzn oraz 1 na 11 dzieci. 

Co to jest migrena?

Jest to choroba neurologiczna. Charakteryzuje się nawrotowymi epizodami bólów głowy, którym towarzyszą nudności, wymioty i światłowstręt. Częstość jej występowania szacuje się na ok. 6 proc. w przypadku mężczyzn i 15 -18 proc. kobiet. Najwięcej nowych zachorowań pojawia się w okolicach 40. roku życia, co oznacza, że cierpią przede wszystkim ludzie aktywni zawodowo. Najbardziej dotkliwa jest migrena przewlekła, w jej przypadku napady migrenowego bólu głowy trwają powyżej 15 dni w miesiącu przez okres przynajmniej 3 miesięcy.

Migrena a ryzyko demencji

Cierpienie może być więc silne. Co więcej, może oznaczać zwiększone zagrożenie innymi problemami. Grupa z francuskiego Université de Versailles-Saint-Quentin-en-Yvelines, po analizie prawie 70 dostępnych prac naukowych wykryła korelację między migrenami u starszych kobiet i zwiększonym ryzykiem demencji. Zdaniem badaczy działać może kilka biologicznych mechanizmów, które taki związek powodują. „Migreny obejmują na przykład chroniczny ból, a on, jak już wykazano, znacząco wpływa na pogorszenie pamięci i ryzyko demencji. Kobiety zwykle częściej cierpią na ataki migreny, więc zagrożenie demencją u kobiet z migrenami może być większe, niż u mężczyzn z tą przypadłością – wyjaśnia autor odkrycia, dr  Louis Jacob.

Wymaga ono jednak dalszych badań; na razie nie odkryto związku przyczynowo-skutkowego.Masz migrenę? Szukaj pomocy

O powadze problemu może świadczyć kanadyjskie badanie, według którego 1 na 12 dorosłych tego kraju cierpiących na migrenę przynajmniej raz w życiu próbowało popełnić samobójstwo.

„Nawet po wzięciu pod uwagę znanych czynników dodatkowych wpływających na ryzyko takiego kroku, osoby z migrenami taką próbą o 77 proc. bardziej zagrożone od osób wolnych od migren. Prawie 30 proc. Kanadyjczyków, którzy próbowali popełnić samobójstwo, to ludzie z migrenami” – mówi prof. Esme Fuller-Thomson kierująca badaniem, które objęło ponad 20 tys. osób.

Potwierdziło ono ponadto wcześniejsze ustalenia dotyczące ryzyka prób samobójczych – najbardziej zagrożone nimi były osoby, które w dzieciństwie doświadczyły nadużyć, w tym przemocy fizycznej i seksualnej. Znaczenie miała też płeć, rasa, wykształcenie, dochody, poziom chronicznego bólu, historia uzależnień, zaburzenia lękowe i depresja. Jednak te czynniki miały łącznie niewiele większe znaczenie od traum z dzieciństwa. 
Nie tylko geny się liczą

Badania wskazują, że predyspozycje do migren mają wyraźne podłoże genetyczne. Znane i odkrywane są jednak inne czynniki. Wpływ na pojawienie się migren mogą mieć wahania hormonalne, np. związane z menstruacją. Wiele osób cierpiących z powodu migreny unika lub nie pije w ogóle alkoholu, szczególnie czerwonego wina – twierdzą, że może ono wywołać atak bólu. Zaszkodzić może także kofeina. Trzeba też uważać na stres, zbyt silne bodźce świetlne czy dźwiękowe, a nawet zapachy. Do pojawienia się bólu mogą również przyczyniać się zaburzenia snu, zmiany pogody, niektóre leki, dodatki do żywności (np. aspartam czy glutaminian sodu) oraz w ogóle niskiej jakości, przetworzone, zbyt słone jedzenie. Należy też uważać, aby nie pomijać posiłków – głód też może sprzyjać migrenie.

Naukowcy z hiszpańskiego Vall d’Hebron University Hospital w analizie dostępnych badań odkryli natomiast, jakie czynniki predysponują do rozwoju migreny przewlekłej. Naukowcy zauważyli, że z przeradzaniem się migren w postać chroniczną można powiązać m.in. nadużywanie niektórych leków, czemu towarzyszył prawie aż 9-krotny wzrost ryzyka. Z kolei częste ataki migren występujące od 5 razy na miesiąc wiązały się z 3,1 raza większym ryzykiem rozwoju chronicznej postaci zaburzenia, a występujące co najmniej 10 razy na miesiąc – prawie 6 razy większym. Depresja podnosiła natomiast zagrożenie o 58 proc., allodynia (neurologiczna nadwrażliwość na bodźce) o 40 proc. Z kolei wysokie dochody… redukowały ryzyko o 35 proc.
Dobra wiadomość

Zespół z University of Toronto, który odkrył korelację miedzy migrenami i próbami samobójczymi zauważył też coś, co dodaje nadziei. Otóż, badacze zaobserwowali, że mimo wszystko, 63 proc. Kanadyjczyków cierpiących na migreny, pod względem psychicznym czuje doskonale i jak piszą eksperci, jest w stanie „rozkwitać”.

„To badanie przynosi bardzo pozytywne informacje osobom walczącym z migrenami, ich rodzinom oraz medykom – mówi prof. Fuller-Thomson. – Jego wyniki przyczyniły się do zmiany mojego sposobu myślenia. Od osób, które sobie dobrze radzą, możemy się nauczyć ważnych rzeczy” – dodaje.

Naukowcy zauważyli też niektóre elementy życia, które pomagały w zachowaniu dobrej kondycji psychicznej. Na przykład osoby, które mogły się komuś zwierzyć ze swoich problemów, miały aż czterokrotnie większe szanse na dobre samopoczucie, niż pacjenci, którzy takiej możliwości nie mieli. Prawie 90 proc. większe prawdopodobieństwo życia w dobrym zdrowiu psychicznym miały też osoby, które wspierały się duchowością czy religią. Szkodziło natomiast słabe zdrowie fizyczne i historia przejścia depresji.

„Personel medyczny pomagający ludziom z migreną powinien wziąć pod uwagę zdrowie fizyczne pacjentów oraz ewentualność społecznej izolacji” – podkreśla współautorka badania, Marta Sadkowski.

Migrena: jak leczyć?

Jeśli natomiast chodzi o leczenie, to nie ma obecnie terapii, która całkowicie leczyłaby człowieka z migren. Jednak medycyna nie  jest bezradna. Po pierwsze, istnieją już leki, które zmniejszają zagrożenie atakami oraz redukują ból. Lekarz może zaproponować też rezygnację z niektórych leków, które mogą przyczyniać się do migren. Niektórym kobietom pomaga terapia hormonalna. Z obiecującymi wynikami testowane są też terapie specjalnym światłem o zielonym zabarwieniu. W leczeniu migreny, zwłaszcza przewlekłej, dobre efekty u sporej części pacjentów daje… wstrzykiwanie botoksu w określone miejsca.

W razie migreny należy zasięgnąć porady u neurologa, który wskaże optymalną terapię.

Nie bez znaczenia jest także rola samego pacjenta – pomocne są sposoby ograniczające napięcie, czyli odpowiednio dobrany ruch czy techniki relaksacyjne.

Chorym zaleca się także zapisywanie czynników wyzwalających ataki, aby mogli ich lepiej unikać. Istotny jest też regularny sen oraz właściwie zbilansowana dieta. Na przykład naukowcy z University of North Carolina (UNC), w Chapel Hill w badaniu z udziałem ponad setki pacjentów cierpiących na migreny zauważyli, że znacząco pomagało zwiększenie w diecie ilości rybich tłuszczów, a zmniejszenie ilości pochodzącego z niektórych roślin kwasu linolenowego. Czas z dokuczającym bólem spadł o 30-40 proc.

„Badanie to dostarczyło intrygujących informacji o tym, że zmiany w diecie mają potencjał poprawy stany osób cierpiących na wyczerpujące dolegliwości bólowe związane z migrenami, bez ubocznych skutków często towarzyszącym przyjmowaniu leków” – wyniki skomentował dr Luigi Ferrucci, doradca naukowy amerykańskiego National Institute of Aging. Z pewnością więc, oprócz lekarza, warto w przypadku migren zasięgnąć porady orientującego się w tym zagadnieniu dietetyka, a także na ile to możliwe, korzystać ze sposobów, które można zastosować samemu.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Kontynuuj czytanie

Poradnik

Dziecko w brzuchu widzi, słyszy i czuje

Opublikowano

dnia

Dodane przez

Być może nie bez powodu przyszłe mamy lubią śpiewać lub nucić przyjemne melodie do swojego brzucha. Rozwijający się płód odbiera dźwięki i na nie reaguje. To nie wszystko – m.in. odbiera też zapachy i smaki, dociera do niego światło, które może mieć kluczowe znaczenie dla rozwoju.

Jarmuż czy marchewka – dziecko wie

Dzieci, które rosną jeszcze w brzuchu mamy, odpowiadają na różne smaki i zapachy – poinformowali niedawno specjaliści z Durham University. Setkę płodów obserwowali oni z pomocą nowoczesnej techniki USG, która pozwala, nie tylko na uzyskanie trójwymiarowych obrazów dziecka, ale także na śledzenie i rejestrowanie jego ruchu. To, co zobaczyli, ma prawo zadziwiać.

Kiedy na dzieci działał aromat marchewki, zmieniały one wyraz twarzy na bardziej uśmiechnięty. Z kolei, kiedy mogły poczuć aromat jarmużu, ich mimika zaczynała przypominać grymas towarzyszący płakaniu. Wystarczyło przy tym – mówią badacze – śladowe natężenie działającego na płód bodźca.

Rozwinięci w pełni ludzie odczuwają aromaty z pomocą dwóch zmysłów – zapachu i smaku. W okresie płodowym dzieje się podobnie, z tym, że na wymienione zmysły działają substancje rozpuszczone w wodach płodowych – wyjaśniają naukowcy.
Odkrycie to nie tylko ciekawostka. Badacze podejrzewają, że żywieniowe wybory kobiety mogą wpływać na późniejsze preferencje dzieci, a przez to mogą współdecydować o tym, jak zdrowo potomek będzie się odżywiał. Rozpoczęli więc już dalsze obserwacje, prowadzone po narodzinach, po to aby sprawdzić czy doświadczane w czasie płodowego rozwoju aromaty będą wpływały na to, co dzieci lubią, a czego nie lubią jeść.

Piosenka dla mózgu

Dla dzieci, w okresie rozwoju płodowego niebagatelne znaczenie może mieć także dźwięk, który już na tym wczesnym etapie może wyraźnie wpływać na rozwój mózgu. Badacze z Johns Hopkins University, w serii eksperymentów na myszach odkryli, że dźwięki docierające do płodu wydają się kształtować połączenia między neuronami w ośrodkach słuchowych – przynajmniej u myszy. W przypadku tych gryzoni działo się to jeszcze zanim otwierały się ich kanały słuchowe.

U ludzkich płodów do jego otwarcia dochodzi po ok. 20 tygodniach ciąży.

“Jako naukowiec szukam odpowiedzi na pytania o to, jak stajemy się tym, kim jesteśmy. W szczególności chcę się dowiedzieć, jak na wczesnym etapie rozwoju płodowego kształtują nas bodźce wpływające na nasze zmysły i kiedy to zaczyna się dziać” – mówi prof. Patrick Kanold, autor pracy opublikowanej w piśmie „Science Advances”. “Badając myszy, zobaczyliśmy, jak wczesne doświadczenia akustyczne pozostawiają ślad w mózgu. Wystawienie na działanie dźwięku może być istotną częścią rozwoju układu nerwowego” – zwraca uwagę prof. Kanold.

Może właśnie dlatego wiele mam lubi śpiewać swoim nienarodzonym dzieciom. Odkrycie może mieć też inne, praktyczne implikacje. Otóż, według badaczy, może pomóc w wykrywaniu i być może nawet leczeniu zaburzeń słuchu już na etapie rozwoju płodowego.

Światło dla oczu

Podobnie działać może światło – donoszą eksperci z University of California, San Francisco, którzy swojego odkrycia również dokonali badając mysie płody. Jak twierdzą, światło działające na kształtujące się oczy płodu pełni kluczową rolę w rozwoju siatkówki. Kiedy w doświadczalnych warunkach go zabrakło, u myszek nie doszło do zgodnego z biologicznym programem zaniknięcia pewnych, obecnych w siatkówce naczyń krwionośnych.

“To całkowicie zmienia nasze rozumienie tego, jak rozwija się siatkówka” – stwierdza dr Richard Lang, współautor publikacji, która ukazała się na łamach prestiżowego periodyku „Nature”. “Zidentyfikowaliśmy zależną od światła ścieżkę reakcji, która kontroluje liczbę komórek nerwowych siatkówki. Wpływa przez to na rozwój unaczynienia oka. To ważne, ponieważ kilka poważnych chorób oczu ma związek właśnie z zaburzeniami naczyń” – podkreśla ekspert.

Jedno ze schorzeń, o którym wspominają badacze, to retinopatia wcześniaków, która wynika właśnie z nienaturalnego rozwoju naczyń krwionośnych. Jak odkryli naukowcy, światło pobudza w oczach płodu pewne białko – melanopsynę, co uruchamia wspomnianą kaskadę reakcji potrzebną w prawidłowego rozwoju.

Kogo ja widzę?

Wzrokowe możliwości płodu wykraczają jednak dużo dalej, niż proste postrzeganie światła. Od dłuższego czasu wiadomo już, że małe dzieci są dużo bardziej zainteresowane twarzami niż innymi obiektami w ich polu widzenia. Jednak, jak zauważyli naukowcy z Lancaster University, już w 34 tygodniu rozwoju w łonie matki, dzieci zwracają uwagę na pewne kształty.

“Pokazaliśmy, że płód potrafi rozróżniać kształty i preferuje te, które przypominają twarze – donosi prof. Vincent Reid, autor odkrycia. – Takie preferencje dzieci znane były od wielu dekad, ale do tej pory nikt nie próbował zbadać ich w okresie płodowym” – dodaje.

On i jego zespół z pomocą nowoczesnych technik USG obserwowali dzieci, którym przez brzuch matki wyświetlali różne obrazy. Specjalista odradza oczywiście przyszłym matkom kierowanie zbyt silnego strumienia światła na brzuch. Jak bowiem wskazuje to oraz pozostałe badania, w ogóle warto pamiętać, że ukryte w brzuchu dziecko postrzega i odczuwa dużo więcej, niż mogłoby się wydawać.

Źródło informacji: PAP

Zdjęcie główne: Getty Images

Kontynuuj czytanie

Poradnik

Nowa edycja programu Senior plus. Rusza nabór wniosków

Opublikowano

dnia

Dodane przez

– Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej informuje:

Rusza nabór wniosków w programie Senior plus w edycji 2023. Samorządy mogą ubiegać się o dofinansowanie na utworzenie lub funkcjonowanie Dziennych Domów i Klubów dla seniorów. Celem programu jest zwiększenie aktywności uczestnictwa w życiu społecznym osób starszych. Budżet programu w tej edycji to 60 mln zł.

Oferty należy składać w wersji elektronicznej w Generatorze Obsługi Dotacji (GOD) do 5 stycznia 2023 r. do godz. 16.00. Wyniki konkurs zostaną ogłoszone najpóźniej do 17 marca 2023 roku. Program pozwala na dofinansowanie projektów “jednorocznych”, tj. realizowanych i zakończonych wyłącznie w 2023 roku.

– Chcemy, aby seniorzy mieli możliwość realizacji swoich pasji oraz, żeby byli bardziej aktywni. Takim celom służy tworzenie Domów i Klubów Senior plus. W całej Polsce mamy ich już prawie 1,1 tys. takich placówek, zależy nam, aby ich przybywało. Zachęcam samorządy do udziału kolejnej edycji programu – mówi minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg.

Środki dla Dziennych Domów i Klubów Senior plus

O dofinansowanie ubiegać mogą się gminy, powiaty i samorządy województw.

W module pierwszym dofinansowane będzie tworzenie nowych placówek:

– dofinansowanie może wynieść maksymalnie 400 tys. złotych w przypadku Dziennych Domów

– na utworzenie Klubów dla seniorów można dostać z kolei 200 tys. złotych dotacji

– w ten sposób sfinansowane może być nawet 80 proc. całkowitego kosztu realizacji zadania.

W module drugim można ubiegać się o dofinansowanie działalności już istniejących domów i klubów dla seniora:

– w tym przypadku dotacja nie może stanowić więcej niż 50 proc. całkowitego kosztu realizacji zadania

– na utrzymanie jednego miejsca w Dziennym Domu Senior+ można uzyskać miesięcznie nie więcej niż 400 złotych dofinansowania

– z kolei utrzymanie jednego miejsca w Klubie Senior+ może być dofinansowane kwotą do 200 złotych miesięcznie

Senior plus to program o charakterze wieloletnim. Dziś Domów i Klubów Senior+ działających w Polsce jest prawie 1,1 tys. Oferują ponad 25 tys. miejsc. W latach 2021-2025 rząd Prawa i Sprawiedliwości przeznaczył na realizację programu w sumie 300 mln złotych, po 60 mln złotych rocznie.

Źródło informacji: PAP

Zdjęcie główne: Getty Images

Kontynuuj czytanie

Polecane