Connect with us

Kraj i świat

Czy Kolanie oszczędzają w PPK?

Opublikowano

dnia

100 proc. pracowników oszczędzających w PPK? Takich firm nie brakuje, a wręcz ich przybywa

Poznaliśmy zwycięzców czwartej edycji programu „Odpowiedzialny i Przyjazny Pracodawca”, wyróżniającego przedsiębiorców zaangażowanych we wdrażanie Pracowniczych Planów Kapitałowych (PPK) w swoich firmach. Niektórzy spośród laureatów mogą się pochwalić nawet stuprocentową partycypacją pracowników w programie, który pozwala na gromadzenie oszczędności wraz z pracodawcą.

Pracownicze Plany Kapitałowe są powszechnym programem systematycznego oszczędzania z przeznaczeniem na zaspokojenie potrzeb finansowych po zakończeniu aktywności zawodowej. Pieniądze gromadzone w ramach PPK są środkami prywatnymi i dostępnymi „od ręki”, stanowiąc zabezpieczenie na przyszłość i dodatek do emerytury. Z najnowszych danych Polskiego Funduszu Rozwoju wynika, że w ramach PPK oszczędza już ponad 2,5 mln Polaków – czyli 32 proc. ogółu osób uprawnionych.

PPK – pomimo że zaprojektowane zostały jako system maksymalnie bezpieczny, gdyż objęty gwarancjami Skarbu Państwa i wkładem finansowym pracodawców, wciąż przez wiele osób traktowane są z rezerwą. Dzieje się tak za sprawą m.in. przykrych doświadczeń z likwidacji OFE oraz dopiero tworzącej się w Polsce kultury długoterminowego oszczędzania. Dlatego od 2019 roku PFR Portal PPK organizuje konkurs „Odpowiedzialny i Przyjazny Pracodawca”, którego celem jest docenienie tych firm, w których do gromadzenia dodatkowych pieniędzy na emeryturę udało się przekonać znaczną część załogi.

„Pracodawca, który jest pozytywnie nastawiony, który widzi w tym możliwość, który chce wspierać swoich pracowników – taki pracodawca ma wyższą partycypację. Cieszymy się, że jest już tylu laureatów. Dzisiaj będziemy nagradzać 37 laureata nagrody” – rozpoczął galę Robert Zapotoczny, prezes PFR Portal PPK, spółki odpowiedzialnej za informowanie o PPK.

„O tym, że PPK to program przyszłościowy świadczy fakt, że jego aktywa przekroczyły właśnie 9 miliardów złotych. W stosunku do czerwca ubiegłego roku liczba osób oszczędzających w ramach Pracowniczych Planów Kapitałowych zwiększyła się o ponad 200 tysięcy – powiedział Bartosz Marczuk, wiceprezes PFR, podczas finału IV edycji konkursu, zorganizowanego w warszawskim Centralnym Domu Technologii. – To w największej mierze zasługa właśnie odpowiedzialnych pracodawców, którzy troszczą się o przyszłość swoich pracowników” – dodał.

Wśród nominowanych w konkursie „Odpowiedzialny i Przyjazny Pracodawca” znalazły się zarówno duże, międzynarodowe firmy, jak też instytucje samorządowe, naukowe i polskie firmy rodzinne. Laureatami tegorocznej edycji zostali: Amago, AMS, Centralny Ośrodek Informatyki, Centrum Kultury w Połczynie-Zdroju, Equinum Broker, Politechnika Poznańska, Polski Holding Hotelowy, Timac Argo, Neonet, Bruk-bet, Onwelo, UBS oraz Związek Polskich Rodzin Trzy Plus.

„Aktywne uczestnictwo w PPK pozwala nam umacniać swój wizerunek pracodawcy wspierającego swoich pracowników w walce o lepszą i bezpieczniejszą przyszłość finansową. Dzięki wsparciu PFR oraz na podstawie dojrzałych rozmów z całą załogą udało nam się osiągnąć poziom 84 proc. partycypacji w Pracowniczych Planach Kapitałowych” – powiedział Krzysztof Szewczuk, dyrektor Centrum Kultury w Połczynie-Zdroju.

„My z kolei możemy pochwalić się jeszcze większym, gdyż stuprocentowym udziałem zespołu w PPK. Wszyscy pracownicy uznali je za unikalną możliwość powiększenia swych oszczędności dzięki pomocy i zaangażowaniu państwa, natomiast zarząd traktuje PPK jako rodzaj atrakcyjnego benefitu dla zatrudnionych, pozwalający zachęcić ich do pozostania w naszym przedsiębiorstwie” – deklarował Tomasz Kutyba, wiceprezes zarządu Equinum Broker.

Jak podkreślał Bartosz Marczuk, wiceprezes zarządu Polskiego Funduszu Rozwoju, Pracownicze Plany Kapitałowe odgrywają również istotną rolę w budowaniu wśród Polaków nawyku oszczędzania. O ile przez pierwsze dekady po transformacji ustrojowej prywatne pieniądze na jesień życia odkładał zaledwie milion obywateli, o tyle grupa ta powiększyła się o kolejne 2,5 mln po wejściu w życie ustawy o PPK.

„Zainteresowanie pracowników PPK stale rośnie, ale my nie spoczywamy na laurach. Naszą misją jest dotarcie do wszystkich aktywnych zawodowo osób w Polsce z informacją, że rezygnacji z uczestniczenia w tym programie, niezwykle korzystnym z perspektywy pracownika, będziemy wcześniej czy później żałować” – wyjaśniał Bartosz Marczuk.

Więcej informacji o konkursie „Odpowiedzialny i Przyjazny Pracodawca” można znaleźć tutaj.

Zapis transmisji z wydarzenia: https://vimeo.com/696937837/257dcab459 [vimeo.com]

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Kontynuuj czytanie
Reklama
Kliknij, aby skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Kraj i świat

71% Polaków jest gotowych na elektrorewolucję

Opublikowano

dnia

Dodane przez

OTOMOTO prezentuje wyniki badania o samochodach elektrycznych

44% Polaków deklaruje chęć posiadania samochodu elektrycznego w przyszłości, a 27 procent nie wyklucza takiej możliwości – mówią wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie OTOMOTO przez Minds & Roses. W podjęciu decyzji o przesiadce do samochodu elektrycznego Polakom pomogłyby odpowiedzi na praktyczne pytania dotyczące użytkowania auta zeroemisyjnego, jednak 76% badanych nie ma ich komu zadać – aż ¾ Polaków nie zna osobiście nikogo, kto jeździ samochodem elektrycznym.

O tym, dlaczego po polskich drogach nie jeździ jeszcze milion samochodów elektrycznych i co musi się wydarzyć, by to się zmieniło mówiła Agnieszka Czajka – General Manager OTOMOTO podczas wystąpienia na Kongresie Nowej Mobilności 2022.

Polacy w badaniu Minds & Roses wskazali najbardziej nurtujące ich kwestie w kontekście posiadania samochodu elektrycznego. Wśród najczęściej zadawanych pytań znalazły się kwestie dystansu, który można przejechać na jednym ładowaniu (35%) oraz długości eksploatacji baterii i możliwości jej wymiany (35%). Niemniej ważne były dla nich koszty związane z użytkowaniem samochodu elektrycznego – cena jednorazowego ładowania w domu i poza nim (31%), koszt rocznej eksploatacji samochodu – z uwzględnieniem przeglądów, napraw i ubezpieczenia (28%) i wzrost opłat za energię elektryczną po zainstalowaniu stacji ładowania w domu (22%).

Lista pytań do właścicieli samochodu elektrycznego jest długa – problem polega na tym, że zainteresowani elektrykiem, nie mają komu ich zadać. Żeby przełożyć zainteresowanie elektrykiem na decyzję o zakupie, musimy rozwiać wątpliwości, które towarzyszą polskim kierowcom. Musimy zmienić komunikację, przełożyć punkt ciężkości na kwestie praktyczne – związane z codziennym użytkowaniem samochodu i kosztami z tym związanymi, a jednocześnie przestać skupiać się na mocy i subiektywnym komforcie prowadzenia – podkreśliła Agnieszka Czajka w prezentacji podczas Kongresu Nowej Mobilności.

Wyniki badania przeprowadzonego przez Minds & Roses wskazują, że o samochodach elektrycznych coraz częściej myślą zwykli Polacy. To aktywni kierowcy, z których więcej niż połowa miesięcznie pokonuje maksymalnie 750 kilometrów. Zdecydowana większość, bo aż 63% zainteresowanych posiadaniem „elektryka” w przyszłości, obecnie posiada samochód starszy niż 11 lat, a dochód netto na osobę u 59% osób z tej grupy to mniej niż 3500 zł.

Nie ma wątpliwości, że stoimy u progu elektrorewolucji. W przypadku samochodów elektrycznych zmiany dyktuje nie tylko postęp technologii, ale też legislacja. I chociaż Polacy są otwarci na zmianę, wyraźnie widać, że potrzebna jest współpraca wszystkich podmiotów związanych z popularyzacją elektromobilności – nie tylko importerów i dealerów, producentów baterii, ale także tych, którzy na bieżąco śledzą potrzeby kupujących – jak my w OTOMOTO. Wspólnie możemy przybliżyć cały kontekst, który wiąże się z korzystaniem z samochodu elektrycznego – mówiła ze sceny KNM 2022 Agnieszka Czajka.

Z danych OTOMOTO wynika, że zarówno podaż samochodów elektrycznych, jak i zainteresowanie tymi modelami rośnie. W serwisie, w lipcu 2022 roku, liczba ogłoszeń o sprzedaży samochodu elektrycznego wzrosła o 25% w porównaniu do analogicznego okresu w poprzednim roku. Jeszcze szybciej rośnie liczba ofert sprzedaży używanych elektryków – takich ogłoszeń jest obecnie w OTOMOTO aż 50% więcej niż w roku 2021.

Pojazdy elektryczne cieszą się też coraz większym zainteresowaniem kupujących – ogłoszenia o sprzedaży samochodów zeroemisyjnych przegląda dziś o 13% więcej użytkowników serwisu niż rok temu.

W badaniu Minds & Roses dla OTOMOTO, przeprowadzonym w dniach 27 lipca – 1 sierpnia 2022 roku, wzięła udział reprezentatywna grupa 1750 Polaków w wieku 16-65 lat. ​

Źródło: Otomoto.pl

Kontynuuj czytanie

Kraj i świat

Mieszkaniówka mocno hamuje

Opublikowano

dnia

Dodane przez

Branża deweloperska zanotowała w lipcu ponad 44-proc. spadek rozpoczynanych inwestycji – w porównaniu z lipcem ubiegłego roku. Jeśli ten trend się utrzyma, podaż nowych mieszkań będzie istotnie ograniczona.

Opublikowane dziś dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące budownictwa mieszkaniowego za okres od stycznia do lipca bieżącego roku pokazują, że sektor deweloperski wchodzi w okres dekoniunktury.

Załamanie produkcji

„O ile w ujęciu rocznym mówimy o 22-procentowym spadku w rozpoczynanych budowach mieszkań, dużo bardziej pesymistycznie wygląda porównanie historycznych wyników za sam lipiec. Względem ubiegłego roku mówimy tu o 44-proc. załamaniu. Tak mało rozpoczynanych inwestycji było ostatni raz w 2016 roku” – komentuje Patryk Kozierkiewicz, ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich, podkreślając, że to właśnie dane dotyczące startów inwestycji najwięcej mówią o kondycji branży deweloperskiej i są wyznacznikiem panujących nastrojów.

„Czarny scenariusz nakreślony przez PZFD mówiący o tym, że w 2022 roku dojdzie do zmniejszenia produkcji nowych mieszkań o 40 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem, przechodzi w fazę realizacji. Inwestorzy – mając na względzie obecną koniunkturę – są zmuszeni wstrzymywać nowe budowy. W dłuższej perspektywie oznacza to gwałtowny spadek podaży nowych mieszkań, czego skutki zaobserwujemy szczególnie w 2024 roku” – podkreśla Patryk Kozierkiewicz.

Dane dotyczące startów nowych inwestycji odpowiadają bowiem statystykom pozwoleń na użytkowanie z uwzględnieniem około 2-letniego przesunięcia wynikającego z okresu trwania budowy. Oznacza to, że w związku z tegorocznym załamaniem w 2024 roku bazowa oferta mieszkań będzie wyjątkowo niska, co w efekcie przyczynić się może do wzrostu cen mieszkań.

GUS podaje, że w lipcu 2022 deweloperzy ruszyli z budową 8359 mieszkań, w inwestycjach rozpoczynanych natomiast w lipcu 2021 roku znajdowało się już 15047 lokali.

Wyprzedana oferta

Sytuację podażową w teorii mogłyby uratować mieszkania, których budowa rozpoczęła się na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Tak się jednak nie stanie – są one bowiem w znacznej mierze wyprzedane. Z danych, jakimi dysponuje PZFD wynika, że lokale, które zostaną oddane do użytkowania w 2022 roku znalazły nabywców w ponad 85 % przypadkach, natomiast te, których zakończenie budowy nastąpić ma w 2023 roku są sprzedane w ponad 60%.

„Reasumując, niska podaż wywołana sytuacją na rynku hipotecznym i inflacją zahamowała nowe inwestycje, a brak odpowiedniej reakcji ze strony rządzących, może w kilkuletniej perspektywie doprowadzić do kompletnego załamania dostępności mieszkaniowej dla przeciętnych Kowalskich” – ocenia ekspert PZFD.

Jest rozwiązanie

Na nastroje na rynku mieszkaniowym wpływa również sytuacja na rynku najmu. W związku z wojną w Ukrainie liczba dostępnych mieszkań istotnie spadła, a ceny czynszów wzrosły nawet o 50 proc. To powoduje, że konieczne jest wprowadzenie mechanizmów stabilizujących rynek.

„Takim rozwiązaniem mógłby być powrót do ulgi budowlanej na wynajem. Na jej podstawie możliwe było odliczane od dochodu wydatków poniesionych na budowę oraz zakup mieszkania w budynku wielorodzinnym, w którym znajdowały się mieszkania przeznaczone do wynajmu” – wskazuje Sebastian Juszczak, prawnik PZFD.

I przypomina, że w celu zapewnienia gwarancji wynajmu mieszkania wprowadzono zakaz zbycia nieruchomości przez 10 lat.

„>>Ulga na wynajem<< funkcjonowała w latach 1997-2000. Zgodnie z szacunkami JLL na tej podstawie powstało około 100 tys. mieszkań. Trudno wyobrazić sobie bardziej właściwy moment do powrotu do tego rozwiązania. Dzięki uldze nie tylko dojść może do zwiększenia produkcji nowych mieszkań, ale i do ustabilizowania cen czynszów w związku ze zwiększeniem podaży. Analogiczny mechanizm z powodzeniem funkcjonuje we Francji, gdzie dodatkowo wspiera on najem społeczny” – dodaje Sebastian Juszczak.

Źródło informacji: Polski Związek Firm Deweloperskich

Źródło informacji: Polski Związek Firm DeweloperskichMieszkaniówka mocno hamuje

Branża deweloperska zanotowała w lipcu ponad 44-proc. spadek rozpoczynanych inwestycji – w porównaniu z lipcem ubiegłego roku. Jeśli ten trend się utrzyma, podaż nowych mieszkań będzie istotnie ograniczona.

Opublikowane dziś dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące budownictwa mieszkaniowego za okres od stycznia do lipca bieżącego roku pokazują, że sektor deweloperski wchodzi w okres dekoniunktury.

Załamanie produkcji

„O ile w ujęciu rocznym mówimy o 22-procentowym spadku w rozpoczynanych budowach mieszkań, dużo bardziej pesymistycznie wygląda porównanie historycznych wyników za sam lipiec. Względem ubiegłego roku mówimy tu o 44-proc. załamaniu. Tak mało rozpoczynanych inwestycji było ostatni raz w 2016 roku” – komentuje Patryk Kozierkiewicz, ekspert Polskiego Związku Firm Deweloperskich, podkreślając, że to właśnie dane dotyczące startów inwestycji najwięcej mówią o kondycji branży deweloperskiej i są wyznacznikiem panujących nastrojów.

„Czarny scenariusz nakreślony przez PZFD mówiący o tym, że w 2022 roku dojdzie do zmniejszenia produkcji nowych mieszkań o 40 proc. w porównaniu z zeszłym rokiem, przechodzi w fazę realizacji. Inwestorzy – mając na względzie obecną koniunkturę – są zmuszeni wstrzymywać nowe budowy. W dłuższej perspektywie oznacza to gwałtowny spadek podaży nowych mieszkań, czego skutki zaobserwujemy szczególnie w 2024 roku” – podkreśla Patryk Kozierkiewicz.

Dane dotyczące startów nowych inwestycji odpowiadają bowiem statystykom pozwoleń na użytkowanie z uwzględnieniem około 2-letniego przesunięcia wynikającego z okresu trwania budowy. Oznacza to, że w związku z tegorocznym załamaniem w 2024 roku bazowa oferta mieszkań będzie wyjątkowo niska, co w efekcie przyczynić się może do wzrostu cen mieszkań.

GUS podaje, że w lipcu 2022 deweloperzy ruszyli z budową 8359 mieszkań, w inwestycjach rozpoczynanych natomiast w lipcu 2021 roku znajdowało się już 15047 lokali.

Wyprzedana oferta

Sytuację podażową w teorii mogłyby uratować mieszkania, których budowa rozpoczęła się na przestrzeni ostatnich dwóch lat. Tak się jednak nie stanie – są one bowiem w znacznej mierze wyprzedane. Z danych, jakimi dysponuje PZFD wynika, że lokale, które zostaną oddane do użytkowania w 2022 roku znalazły nabywców w ponad 85 % przypadkach, natomiast te, których zakończenie budowy nastąpić ma w 2023 roku są sprzedane w ponad 60%.

„Reasumując, niska podaż wywołana sytuacją na rynku hipotecznym i inflacją zahamowała nowe inwestycje, a brak odpowiedniej reakcji ze strony rządzących, może w kilkuletniej perspektywie doprowadzić do kompletnego załamania dostępności mieszkaniowej dla przeciętnych Kowalskich” – ocenia ekspert PZFD.

Jest rozwiązanie

Na nastroje na rynku mieszkaniowym wpływa również sytuacja na rynku najmu. W związku z wojną w Ukrainie liczba dostępnych mieszkań istotnie spadła, a ceny czynszów wzrosły nawet o 50 proc. To powoduje, że konieczne jest wprowadzenie mechanizmów stabilizujących rynek.

„Takim rozwiązaniem mógłby być powrót do ulgi budowlanej na wynajem. Na jej podstawie możliwe było odliczane od dochodu wydatków poniesionych na budowę oraz zakup mieszkania w budynku wielorodzinnym, w którym znajdowały się mieszkania przeznaczone do wynajmu” – wskazuje Sebastian Juszczak, prawnik PZFD.

I przypomina, że w celu zapewnienia gwarancji wynajmu mieszkania wprowadzono zakaz zbycia nieruchomości przez 10 lat.

„>>Ulga na wynajem<< funkcjonowała w latach 1997-2000. Zgodnie z szacunkami JLL na tej podstawie powstało około 100 tys. mieszkań. Trudno wyobrazić sobie bardziej właściwy moment do powrotu do tego rozwiązania. Dzięki uldze nie tylko dojść może do zwiększenia produkcji nowych mieszkań, ale i do ustabilizowania cen czynszów w związku ze zwiększeniem podaży. Analogiczny mechanizm z powodzeniem funkcjonuje we Francji, gdzie dodatkowo wspiera on najem społeczny” – dodaje Sebastian Juszczak.

Źródło informacji: Polski Związek Firm Deweloperskich

Zdjęcie główne: Getty Images

Kontynuuj czytanie

Kraj i świat

Drugi autobus wodorowy w Koninie

Opublikowano

dnia

Dodane przez

Tym razem jest to NesoBus – autobus wyprodukowany przez ZE PAK SA, który od soboty (6 sierpnia) jest testowany przez MZK Konin. Testy potrwają niespełna dwa tygodnie. Jeśli zechcą Państwo podzielić się swoimi wrażeniami z podróży NesoBusem, można przekazywać opinie do MZK.

Dodajmy, że od 8 lipca pasażerów w Koninie wozi wodorowy Solaris, który miejska spółka wydzierżawiła na cztery lata. To pierwszy autobus o takim napędzie w komunikacji zbiorowej w Polsce.

Źródło: Miasto Konin

Kontynuuj czytanie

Polecane