Connect with us

Poradnik

Mobbing: przemoc w białych rękawiczkach

Opublikowano

dnia

Mobbing to najczęściej przemoc w białych rękawiczkach – dlatego tak trudno go zidentyfikować i się z nim uporać – zwraca uwagę terapeutka Kinga Rochala. Dowiedz się, jakie są cechy mobbingu, jak wpływa na życie, czy można się przed nim uchronić i jakie cechy ma mobber.

Co to jest mobbing?

To najczęściej forma przemocy psychicznej, terror psychiczny, emocjonalna manipulacja, choć może być też fizyczna, także o podtekście seksualnym. Charakteryzuje się np. nękaniem, obrażaniem, wyzywaniem, wyśmiewaniem, upokarzaniem, izolowaniem, lekceważeniem. Często osoba podlegająca mobbingowi przez dłuższy czas nawet nie dostrzega tego, że żyje w dużym uwikłaniu. Zauważa dyskomfort, coś jej nie pasuje, ale nie do końca umie zdefiniować co to takiego, trudno jej to uchwycić. Z czasem samopoczucie zaczyna się pogarszać, dochodzą do tego objawy somatyczne: ból głowy, żołądka, trudności ze snem. I choć takie osoby odczuwają niechęć do pójścia do pracy, mają zaniżone poczucie własnej wartości, nie zawsze wiążą to z tym, co dzieje się w pracy.  

Jak to możliwe?

Bo to jest przemoc w białych rękawiczkach, porównałabym ją do tzw. syndromu gotowanej żaby: gdy żabę wrzucimy do wrzątku, to ona wyskoczy, ale gdy zaczniemy ją podgotowywać zaczynając od letniej wody, to uśpimy jej czujność i ona da się ugotować. Podobnie jest z nami: gdy jesteśmy już w jakimś środowisku, to przejawy takich zachowań często są nieuchwytne, a do tego różny też jest próg tolerancji u różnych osób: jedni zorientują się szybciej, inni później.

Często jest tak dlatego, że osoba stosująca mobbing jest bardzo uważna: jeśli stosuje przemoc, to w taki sposób, aby nikt nie był jej w stanie nic zarzucić, jest w tym bardzo ostrożna.

Zdarza się, że oprawca nie zdaje sobie sprawę z tego, że przekracza granice i że to co robi nazywamy mobbingiem?

Bywa też i tak, że to nie są zachowania intencjonalne, a np.  schemat wyniesiony z domu. Może też być problem z osobowością, trudnościami w radzeniu sobie z napięciem. Wiele osób, które mobbują, ma cechy osobowości socjopatycznej/psychopatycznej. Zazwyczaj to też osoby bardzo inteligentne, wysoko funkcjonujące, w pozycji autorytetu, więc sytuacja jest najczęściej dość złożona. Generalnie osoby stosujące przemoc mają bardzo silnie działający mechanizm wyparcia.

Mobberzy czasami stosują mobbing dlatego, że mają nad sobą kogoś, kto stosuje podobne zachowania wobec nich. Tak więc faktycznie, czasami możemy próbować tłumaczyć te zachowania, ale to nie znaczy, że można się na nie zgadzać.

Dlaczego mobbing jest szkodliwy, co takiego może nam zrobić?

Na pewno można powiedzieć zarówno o skutkach krótko jak i długoterminowych. Krótkoterminowe to pojawiające się poczucie winy, wzmożone odczuwanie irytacji, złości, przygnębienia, apatii, zniechęcenia, bezradności, obniżenie poczucia własnej wartości, pewności siebie, świadomości swoich kompetencji.

Długoterminowe to utrata motywacji do pracy, obniżony nastrój, zaburzenia koncentracji, trudności w wyrażaniu swoich myśli, trudności z pamięcią, uzależnienia (sięganie po alkohol, leki, narkotyki) podejmowanie zachowań ryzykownych, nałogowych, zaburzenia snu, odżywiania, przewlekłe bóle głowy, wypalenie zawodowe, zaburzenia lękowe, nerwice, zespół stresu pourazowego (PTSD), depresja, a nawet myśli i próby samobójcze.

Osoba, która doświadcza mobbingu, zaczyna wycofywać się z relacji, myśleć sobie: “Coś ze mną jest nie tak, coś ze mną jest nie w porządku, ja się do niczego nie nadaję, bo skoro ktoś ciągle się mnie czepia, zwraca mi uwagę – to chyba coś w tym musi być”.

Oczywiście ludzie różnie to przeżywają – dużo zależy od poczucia własnej wartości, podatności na ocenę innych, siatki wsparcia w swoim otoczeniu, osobowości, zasobów, umiejętności. Jedni będą w stanie jakoś się bronić, stawiać granice, inni mniej, wiele jest czynników na to wpływa.

Czy w dzisiejszych czasach częściej dochodzi do mobbingu, czy po prostu częściej o tym mówimy?

Zdecydowanie częściej mówimy, ale też nie jest tak, że kiedyś mobbingu nie było. Dziś jesteśmy bardziej świadomi, bardziej wyedukowani, coraz więcej mówi się o tym w mediach, jest też sporo literatury na ten temat, ludzie rozmawiają o tym między sobą, biorą udział w szkoleniach, warsztatach. Co, niestety, nie przekłada się na reagowanie na mobbing, bo zazwyczaj jeżeli mierzymy się z takim doświadczeniem, to bardzo trudno jest nam o tym mówić. Ludzie ukrywają swoje uczucia myśląc, że to z nimi jest coś nie tak, wstydzą się o tym mówić myśląc, że byłoby to okazaniem słabości. I w związku z tym bardzo długo bagatelizują sytuację.

Sprzyja temu też nasz styl życia, ciągły pęd powoduje, że nie zatrzymujemy zbyt długo przy różnych sprawach, do wielu spraw podchodzimy technicznie, nie zastanawiamy się, jakie emocje temu towarzyszą. I dopiero gdy się zatrzymamy, okazuje się że jest sporo spraw, którymi warto byłoby się zająć, przyjrzeć, które trzeba by sobie poukładać. Zdarza się, że dopiero w procesie terapeutycznym psychoterapeuta uświadamia nam, że problemy, z jakimi przyszliśmy, to efekt mobbingu, że zachowania szefa to sytuacje, w których jest bardzo dużo agresji, często biernej agresji i nie musimy, a nawet nie powinniśmy się na nie zgadzać.

Czy mobbing dotyczy tylko sytuacji w pracy, czy to szersze pojęcie?

Dotyczy różnych sytuacji, w różnych miejscach – może zdarzać się w szkole, w domu, w pracy, na uczelni, choć mobbing jest pojęciem z zakresu prawa pracy ponieważ z definicji oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi.

Nękanie psychiczne może wywoływać także fizyczne objawy. Jakie na przykład?

Bóle brzucha, rozstrój żołądka, bóle głowy, kłopoty ze snem. Często zanim osoba mobbowana zgłosi się do psychologa, psychoterapeuty, najpierw odwiedza innych specjalistów w poszukiwaniu przyczyny swoich dolegliwości. Badania od góry do dołu nic nie wykazują, bo to wszystko odbywa się na poziomie głowy, ale jeśli nic z tym nie robimy, ciało daje nam już mniej subtelne sygnały, że coś jest nie tak i trzeba się tym zająć.

Ból brzucha to efekt tego, że jest we mnie bardzo dużo napięcia, że się boję, ciągle czegoś się obawiam, że żyję w ciągłym stresie. Gdy nic z tym nie robię, pojawiają się biegunki, rozstrój żołądka, nieprzespane noce, różnego rodzaju kłopoty ze snem: z zaśnięciem albo z wybudzaniem, pojawiającymi się koszmarami sennymi. To efekt niewyrażania emocji, tłumienia w sobie w różnych nieprzyjemnych uczyć, niechęć do rozmawiania o tym, co się dzieje, unikania innych, izolowania się, zaprzestania robienia rzeczy, które kiedyś sprawiały nam przyjemność. A to wpływa na całe nasze funkcjonowanie.

Najczęstsza reakcja to “chowanie się do nory”, ale czy może na przykład objawić się agresją?

Oczywiście. To efekt nieradzenia sobie z napięciem – gdy nie uruchamiamy złości, tylko trzymamy w sobie napięcie, kiedy coś się dzieje, w końcu dochodzi do wybuchu. Gdy ktoś nas krzywdzi, a my nic z tym nie robimy, idzie to w kierunku doświadczania uczucia smutku, przygnębienia, poczucia krzywdy. Nieprzyjemne uczucia warto traktować jak „przyjaciela”, który o czymś nas informuje, że np. przekraczana jest nasza granica, nie zgadzamy się z czymś, warto w tedy coś z tym zrobić.

Jeżeli nie wyrażamy nieprzyjemnych uczuć to kumulujemy je w sobie i bardzo często dochodzi do wybuchu. Zdarza się, że odreagowujemy na innych, bogu ducha winnych całej tej sytuacji.  

To jak sobie w takiej sytuacji radzić? Najłatwiej byłoby rzucić taką toksyczną pracę, ale nie zawsze możemy sobie na to pozwolić.

Najczęściej bardzo trudno podjąć decyzję o odejściu z pracy. Przede wszystkim dlatego, że osoba doświadczająca mobbingu najpierw uderza w siebie: myśli, że to z nią jest coś nie w porządku, zaczyna wierzyć, że szef ma prawo ją tak traktować, zaczyna myśleć o sobie tak, jak jest traktowana.

Warto jednak nazywać jasno to, co się dzieje i rozmawiać o tym z innymi ludźmi. Odejście z pracy czasami jest jedynym rozwiązaniem, by poradzić sobie z tą sytuacją, ale to nie załatwia tematu do końca. Te emocje zostają w człowieku i trzeba się z nimi uporać. Niektórzy decydują się na konsultację z psychologiem, psychoterapeutą by porozmawiać z kimś na ten temat i zobaczyć co mogą zrobić. Czasem idą na psychoterapię krótko lub długoterminową, często korzystają z różnego rodzaju warsztatów dotyczących pracy nad pewnością siebie, bo to sfera, którą trzeba odbudować, nauczyć się znowu wierzyć w siebie.

To czego nie wolno nam robić, to porównywać siebie do innych, bo to nic nie wnosi. Każdy z nas jest inny, każdy ma inne umiejętności, warto doceniać siebie za drobne rzeczy, zrozumieć, że mamy prawo popełniać błędy – dać sobie na to przyzwolenie. Przecież w dużej mierze uczymy się na błędach i możemy wyciągać wnioski. Nie ma co dążyć do ideału, starać się nie być perfekcjonistą, bo to droga bez końca – zawsze coś może być lepiej, zresztą często to nie jest doceniane, a to z kolei budzi frustracje.

W reakcji na mobbing najczęstszą reakcją jest chęć pokazania się z jak najlepszej strony, dania z siebie jak najwięcej, by pokazać, że przecież potrafimy, że nie zasługujemy na złą ocenę. Tymczasem w takim układzie nigdy nie zadowoli się szefa, próżno czekać na pochwałę i szukać uznania w jego oczach. I nawet gdy w końcu dostaniemy przysłowiowego cukierka, takiego “głaska”, to za moment i tak odbierze nam wiele energii swoimi kolejnymi złymi zachowaniami wobec nas.

Jak się bronić przed mobbingiem? To w ogóle możliwe?

Poznawać siebie, swoje mocne strony, swoje zasoby i znać swoje nie tyle słabe strony, co obszary do pracy. Nie oceniajmy się, lecz raczej sprawdzajmy co mogę z tym zrobić, jakie mam umiejętności, by sobie z tym poradzić. Dobrze jest się otaczać pozytywnymi, sympatycznymi ludźmi, mieć pasje i zainteresowania. To daje poczucie, że nasz świat to nie tylko ten jeden obszar, który dostarcza nam trudnych sytuacji i nieprzyjemnych emocji, ale że mamy coś innego co dodaje nam energię i szansę na poczucie się lepiej, na odreagowanie nieprzyjemnych emocji. 

A można się ustrzec przed mobbingiem? Jakoś się zabezpieczyć?

Idąc do nowej pracy zwróćmy uwagę, by nie dać uwikłać się w jakieś dziwne układy. Zadbajmy zawczasu o stabilne poczucie własnej wartości, a wpływa na to wiele czynników: ludzie, którzy nas otaczają, otwartość, różne doświadczenia, chęć rozmawiania z innymi.

Nauczmy się nie dawać wyprowadzać z równowagi, stawiać granicę, być asertywnym.

Jeżeli z tym jesteśmy na bakier, to gdy ktoś zacznie przekraczać nasze granice, nie będziemy umieli zareagować. Pamiętajmy, też że to my wyznaczamy granice, a ludzie zrobią tyle, na ile my im pozwolimy.

Łatwo się mówi, ale nie każdy umie powiedzieć szefowi: “Nie życzę sobie, żeby pan tak do mnie mówił”.

Oczywiście, że to trudne! W dodatku najczęściej to bardzo złożone ponieważ z jednej strony mamy potrzebę zarabiania, by z czegoś się utrzymać, po drugie sama praca może nam się po prostu podobać, po trzecie doświadczamy czegoś nieprzyjemnego. Dobrze jest wtedy rozmawiać z ludźmi, mówić o tym czego doświadczamy, informować o tym co się dzieje, żeby samemu wiedzieć, że to co ja robię jest ok, żeby nie zacząć podważać swoich umiejętności i kompetencji. Dbajmy o sobie, bo jeżeli mamy zasoby: fajne towarzystwo, znajomych, rodzinę, współpracowników to łatwiej jest znieść taką sytuację, stawić jej czoło.

Najgorzej jest w sytuacji, kiedy mobbing w pracy nakłada się np. na kryzys w domu – to może sprawić, że stracimy grunt pod nogami.

Gdy zdamy sobie sprawę z tego, że jesteśmy ofiarą mobbingu możliwe jest pozostanie w takiej pracy i odbudowanie się?

Wszystko jest możliwe, tylko trzeba zastanowić się czy warto, zadać sobie pytanie gdzie jest nasza granica, czy pozostając w takiej pracy, mam więcej zysków czy strat.

Przypomina mi to historię jednej z moich pacjentek. Doświadczała wielu zachowań agresywnych  ze strony swojego szefa, który nieustannie ją ośmieszał, ciągle mówił, że nic nie potrafi, ale robił to sprytnie, bo tylko gdy byli sami, natomiast przy innych ją chwalił, by chwilę później mówić, że tak naprawdę to co robi, to nic specjalnego. I ona sama go długo tłumaczyła, że zasłużyła, że przecież czasami dostaje pochwałę. On w ten sposób przykrywał swoje złe zachowania, żeby ją w tej pracy zatrzymać, bo była dobrym pracownikiem. W końcu miała tego dość i zmieniła pracę. Po kilku miesiącach pracy terapeutycznej powiedziała mi, że nigdy w życiu nie wróciłaby do tamtej pracy, chociaż wcześniej myślała, że to niemożliwe, bo była ona spełnieniem jej marzeń. Dziś uważa, że złożenie wypowiedzenia to była najlepsza decyzja życiu i dopiero teraz, pracując w innym miejscu, czuje, że żyje naprawdę, że się realizuje i jest szczęśliwa. Jest w zupełnie innym miejscu w swoim życiu: tam ciągle czuła się przytłoczona, w ciągłym lęku, zastraszona, z ciągłym z bólem głowy, nieprzespanymi nocami – to klasyczne objawy osób, które doświadczają mobbingu.

Czyli, aby wywikłać się takiej sytuacji najpierw musimy zauważyć, że problem nie leży w nas, lecz po drugiej?

Niejednokrotnie dopiero, gdy taka osoba zmieni pracę, zaczyna dostrzegać jakie to wszystko było dla niej straszne, przytłaczające i trudne. Ciężko jej wtedy zrozumieć dlaczego tak długo się na to godziła. Dopiero spojrzenie z dystansu sprawia, że zaczyna dostrzegać jak bardzo to, co się działo, było niewłaściwe. I tu wracamy do syndromu gotowanej żaby – siedząc w tym, nie widzimy, co się dzieje. Dopiero spojrzenie z zewnątrz sprawia, że zaczynamy dostrzegać zupełnie inną perspektywę. Wtedy okazuje się, gdy relacje w pracy są normalne, towarzyszy temu inna energia, inny nastrój. Dlatego ważne jest, by słuchać co mówią inni, nie zamykać się w sobie. Osoby doświadczające zachowań agresywnych ze strony mobbera/mobberki  często słuchają tylko tej osoby, która stosuje przemoc, wierząc, że ona jest szczera, a cała reszta mówi tylko to, co chciałaby usłyszeć. Działa wtedy podobny mechanizm jak w syndromie sztokholmskim – broni się oprawcy: on nie miał wyjścia, przecież błąd był po mojej stronie, zasłużyłam na te uwagi itd.

Czy są jakieś zawody, w których częściej zdarzają się takie sytuacje?

Mówi się, że zawody, które predysponują do agresywnych zachowań to urzędnicy państwowi i prawnicy. Tam, gdzie po stronie szefa jest duży poziom decyzyjności, który daje mu de facto poczucie władzy, choć nie zawsze wiąże się to faktycznie z wysokim stanowiskiem, czasem wystarcza sama zależność od kogoś.

Bardzo często osoby stosujące przemoc są osoby bardzo inteligentne, wysoko funkcjonujące. Znam małżeństwo, w którym pan jest wysoko postawionym urzędnikiem, w towarzystwie postrzegany jako uroczy, dusza towarzystwa, zawsze pomocny, otwarty, angażuje się różne akcje charytatywne, ale ma też drugą twarz: w domu jest osobą bardzo agresywną. Sądzę, że większość znajomych przeżyłaby szok, gdy się o tym dowiedziała. Jako osoba bardzo inteligentna, świetnie wykształcona, potrafi skupiać uwagę na tym, na czym jemu zależy, wie, gdzie i na co może sobie pozwolić, potrafi doskonale stwarzać pozory.

Czy sprawcę takiej przemocy się leczy?

Tak, bywa to jednak długim i trudnym procesem. Zachowanie osoby dopuszczającej się przemocy w dużej mierze wynika z jej przekonań, wzorców wyniesionych z domu, osobowości. Osoby stosujące przemoc bardzo często atakują z lęku, w związku ze swoim niskim poczuciem własnej wartości, kompleksów. Atakuje najczęściej ktoś, kto sam jest niepewny siebie, kto jest zazdrosny, kto – dość często – ma właśnie nieprawidłowe wzorce, trudności w radzeniu sobie z napięciem, złością, osobowość z cechami socjopaty/psychopaty. Wydaje mu się, że może używać przemocy, bo ma władzę, wykorzystuje nierównowagę ról, a czasem po prostu słabość drugiej osoby. Często dochodzą do tego jakieś zaburzenia osobowości, osobowość narcystyczna.

Na pewno osoba, która stosuje przemoc, ma taki “kawałek” siebie, z którym sobie nie radzi i w związku z tym projektuje na inne osoby swoje lęki, niepewności, kompleksy. Zdarza się, że takie osoby zauważają niestosowność swojego zachowania, przeszkadza im, że tracą nad sobą panowanie, że bywają agresywni – nie chcieliby się tak zachowywać, nie rozumieją, dlaczego tak postępują. Jeśli jest taka świadomość, zajmujemy się tym: omawiamy, przyglądamy się temu i zastanawiamy, co można zrobić, jak to zmienić, jak nauczyć się panować nad sobą. Ale to zależy od wielu czynników, otwartości takiej osoby, poziomu zaburzeń,  jej osobowości, wzorców, otoczenia, doświadczeń życiowych, zasobów.

Często zdarza się też tak, że sprawcy przemocy deklarują chęć poprawy, mówią, że pracują nad tym, ale za tymi deklaracjami nic nie idzie, dalej postępują tak samo, więc efektów nie ma.  Bywa też tak, że oddziaływania terapeutyczne indywidualne bądź grupowe dają pozytywne efekty.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Źródło informacji: Serwis ZdrowieMobbing: przemoc w białych rękawiczkach

Mobbing to najczęściej przemoc w białych rękawiczkach – dlatego tak trudno go zidentyfikować i się z nim uporać – zwraca uwagę terapeutka Kinga Rochala. Dowiedz się, jakie są cechy mobbingu, jak wpływa na życie, czy można się przed nim uchronić i jakie cechy ma mobber.

Co to jest mobbing?

To najczęściej forma przemocy psychicznej, terror psychiczny, emocjonalna manipulacja, choć może być też fizyczna, także o podtekście seksualnym. Charakteryzuje się np. nękaniem, obrażaniem, wyzywaniem, wyśmiewaniem, upokarzaniem, izolowaniem, lekceważeniem. Często osoba podlegająca mobbingowi przez dłuższy czas nawet nie dostrzega tego, że żyje w dużym uwikłaniu. Zauważa dyskomfort, coś jej nie pasuje, ale nie do końca umie zdefiniować co to takiego, trudno jej to uchwycić. Z czasem samopoczucie zaczyna się pogarszać, dochodzą do tego objawy somatyczne: ból głowy, żołądka, trudności ze snem. I choć takie osoby odczuwają niechęć do pójścia do pracy, mają zaniżone poczucie własnej wartości, nie zawsze wiążą to z tym, co dzieje się w pracy.  

Jak to możliwe?

Bo to jest przemoc w białych rękawiczkach, porównałabym ją do tzw. syndromu gotowanej żaby: gdy żabę wrzucimy do wrzątku, to ona wyskoczy, ale gdy zaczniemy ją podgotowywać zaczynając od letniej wody, to uśpimy jej czujność i ona da się ugotować. Podobnie jest z nami: gdy jesteśmy już w jakimś środowisku, to przejawy takich zachowań często są nieuchwytne, a do tego różny też jest próg tolerancji u różnych osób: jedni zorientują się szybciej, inni później.

Często jest tak dlatego, że osoba stosująca mobbing jest bardzo uważna: jeśli stosuje przemoc, to w taki sposób, aby nikt nie był jej w stanie nic zarzucić, jest w tym bardzo ostrożna.

Zdarza się, że oprawca nie zdaje sobie sprawę z tego, że przekracza granice i że to co robi nazywamy mobbingiem?

Bywa też i tak, że to nie są zachowania intencjonalne, a np.  schemat wyniesiony z domu. Może też być problem z osobowością, trudnościami w radzeniu sobie z napięciem. Wiele osób, które mobbują, ma cechy osobowości socjopatycznej/psychopatycznej. Zazwyczaj to też osoby bardzo inteligentne, wysoko funkcjonujące, w pozycji autorytetu, więc sytuacja jest najczęściej dość złożona. Generalnie osoby stosujące przemoc mają bardzo silnie działający mechanizm wyparcia.

Mobberzy czasami stosują mobbing dlatego, że mają nad sobą kogoś, kto stosuje podobne zachowania wobec nich. Tak więc faktycznie, czasami możemy próbować tłumaczyć te zachowania, ale to nie znaczy, że można się na nie zgadzać.

Dlaczego mobbing jest szkodliwy, co takiego może nam zrobić?

Na pewno można powiedzieć zarówno o skutkach krótko jak i długoterminowych. Krótkoterminowe to pojawiające się poczucie winy, wzmożone odczuwanie irytacji, złości, przygnębienia, apatii, zniechęcenia, bezradności, obniżenie poczucia własnej wartości, pewności siebie, świadomości swoich kompetencji.

Długoterminowe to utrata motywacji do pracy, obniżony nastrój, zaburzenia koncentracji, trudności w wyrażaniu swoich myśli, trudności z pamięcią, uzależnienia (sięganie po alkohol, leki, narkotyki) podejmowanie zachowań ryzykownych, nałogowych, zaburzenia snu, odżywiania, przewlekłe bóle głowy, wypalenie zawodowe, zaburzenia lękowe, nerwice, zespół stresu pourazowego (PTSD), depresja, a nawet myśli i próby samobójcze.

Osoba, która doświadcza mobbingu, zaczyna wycofywać się z relacji, myśleć sobie: “Coś ze mną jest nie tak, coś ze mną jest nie w porządku, ja się do niczego nie nadaję, bo skoro ktoś ciągle się mnie czepia, zwraca mi uwagę – to chyba coś w tym musi być”.

Oczywiście ludzie różnie to przeżywają – dużo zależy od poczucia własnej wartości, podatności na ocenę innych, siatki wsparcia w swoim otoczeniu, osobowości, zasobów, umiejętności. Jedni będą w stanie jakoś się bronić, stawiać granice, inni mniej, wiele jest czynników na to wpływa.

Czy w dzisiejszych czasach częściej dochodzi do mobbingu, czy po prostu częściej o tym mówimy?

Zdecydowanie częściej mówimy, ale też nie jest tak, że kiedyś mobbingu nie było. Dziś jesteśmy bardziej świadomi, bardziej wyedukowani, coraz więcej mówi się o tym w mediach, jest też sporo literatury na ten temat, ludzie rozmawiają o tym między sobą, biorą udział w szkoleniach, warsztatach. Co, niestety, nie przekłada się na reagowanie na mobbing, bo zazwyczaj jeżeli mierzymy się z takim doświadczeniem, to bardzo trudno jest nam o tym mówić. Ludzie ukrywają swoje uczucia myśląc, że to z nimi jest coś nie tak, wstydzą się o tym mówić myśląc, że byłoby to okazaniem słabości. I w związku z tym bardzo długo bagatelizują sytuację.

Sprzyja temu też nasz styl życia, ciągły pęd powoduje, że nie zatrzymujemy zbyt długo przy różnych sprawach, do wielu spraw podchodzimy technicznie, nie zastanawiamy się, jakie emocje temu towarzyszą. I dopiero gdy się zatrzymamy, okazuje się że jest sporo spraw, którymi warto byłoby się zająć, przyjrzeć, które trzeba by sobie poukładać. Zdarza się, że dopiero w procesie terapeutycznym psychoterapeuta uświadamia nam, że problemy, z jakimi przyszliśmy, to efekt mobbingu, że zachowania szefa to sytuacje, w których jest bardzo dużo agresji, często biernej agresji i nie musimy, a nawet nie powinniśmy się na nie zgadzać.

Czy mobbing dotyczy tylko sytuacji w pracy, czy to szersze pojęcie?

Dotyczy różnych sytuacji, w różnych miejscach – może zdarzać się w szkole, w domu, w pracy, na uczelni, choć mobbing jest pojęciem z zakresu prawa pracy ponieważ z definicji oznacza działania lub zachowania dotyczące pracownika lub skierowane przeciwko pracownikowi.

Nękanie psychiczne może wywoływać także fizyczne objawy. Jakie na przykład?

Bóle brzucha, rozstrój żołądka, bóle głowy, kłopoty ze snem. Często zanim osoba mobbowana zgłosi się do psychologa, psychoterapeuty, najpierw odwiedza innych specjalistów w poszukiwaniu przyczyny swoich dolegliwości. Badania od góry do dołu nic nie wykazują, bo to wszystko odbywa się na poziomie głowy, ale jeśli nic z tym nie robimy, ciało daje nam już mniej subtelne sygnały, że coś jest nie tak i trzeba się tym zająć.

Ból brzucha to efekt tego, że jest we mnie bardzo dużo napięcia, że się boję, ciągle czegoś się obawiam, że żyję w ciągłym stresie. Gdy nic z tym nie robię, pojawiają się biegunki, rozstrój żołądka, nieprzespane noce, różnego rodzaju kłopoty ze snem: z zaśnięciem albo z wybudzaniem, pojawiającymi się koszmarami sennymi. To efekt niewyrażania emocji, tłumienia w sobie w różnych nieprzyjemnych uczyć, niechęć do rozmawiania o tym, co się dzieje, unikania innych, izolowania się, zaprzestania robienia rzeczy, które kiedyś sprawiały nam przyjemność. A to wpływa na całe nasze funkcjonowanie.

Najczęstsza reakcja to “chowanie się do nory”, ale czy może na przykład objawić się agresją?

Oczywiście. To efekt nieradzenia sobie z napięciem – gdy nie uruchamiamy złości, tylko trzymamy w sobie napięcie, kiedy coś się dzieje, w końcu dochodzi do wybuchu. Gdy ktoś nas krzywdzi, a my nic z tym nie robimy, idzie to w kierunku doświadczania uczucia smutku, przygnębienia, poczucia krzywdy. Nieprzyjemne uczucia warto traktować jak „przyjaciela”, który o czymś nas informuje, że np. przekraczana jest nasza granica, nie zgadzamy się z czymś, warto w tedy coś z tym zrobić.

Jeżeli nie wyrażamy nieprzyjemnych uczuć to kumulujemy je w sobie i bardzo często dochodzi do wybuchu. Zdarza się, że odreagowujemy na innych, bogu ducha winnych całej tej sytuacji.  

To jak sobie w takiej sytuacji radzić? Najłatwiej byłoby rzucić taką toksyczną pracę, ale nie zawsze możemy sobie na to pozwolić.

Najczęściej bardzo trudno podjąć decyzję o odejściu z pracy. Przede wszystkim dlatego, że osoba doświadczająca mobbingu najpierw uderza w siebie: myśli, że to z nią jest coś nie w porządku, zaczyna wierzyć, że szef ma prawo ją tak traktować, zaczyna myśleć o sobie tak, jak jest traktowana.

Warto jednak nazywać jasno to, co się dzieje i rozmawiać o tym z innymi ludźmi. Odejście z pracy czasami jest jedynym rozwiązaniem, by poradzić sobie z tą sytuacją, ale to nie załatwia tematu do końca. Te emocje zostają w człowieku i trzeba się z nimi uporać. Niektórzy decydują się na konsultację z psychologiem, psychoterapeutą by porozmawiać z kimś na ten temat i zobaczyć co mogą zrobić. Czasem idą na psychoterapię krótko lub długoterminową, często korzystają z różnego rodzaju warsztatów dotyczących pracy nad pewnością siebie, bo to sfera, którą trzeba odbudować, nauczyć się znowu wierzyć w siebie.

To czego nie wolno nam robić, to porównywać siebie do innych, bo to nic nie wnosi. Każdy z nas jest inny, każdy ma inne umiejętności, warto doceniać siebie za drobne rzeczy, zrozumieć, że mamy prawo popełniać błędy – dać sobie na to przyzwolenie. Przecież w dużej mierze uczymy się na błędach i możemy wyciągać wnioski. Nie ma co dążyć do ideału, starać się nie być perfekcjonistą, bo to droga bez końca – zawsze coś może być lepiej, zresztą często to nie jest doceniane, a to z kolei budzi frustracje.

W reakcji na mobbing najczęstszą reakcją jest chęć pokazania się z jak najlepszej strony, dania z siebie jak najwięcej, by pokazać, że przecież potrafimy, że nie zasługujemy na złą ocenę. Tymczasem w takim układzie nigdy nie zadowoli się szefa, próżno czekać na pochwałę i szukać uznania w jego oczach. I nawet gdy w końcu dostaniemy przysłowiowego cukierka, takiego “głaska”, to za moment i tak odbierze nam wiele energii swoimi kolejnymi złymi zachowaniami wobec nas.

Jak się bronić przed mobbingiem? To w ogóle możliwe?

Poznawać siebie, swoje mocne strony, swoje zasoby i znać swoje nie tyle słabe strony, co obszary do pracy. Nie oceniajmy się, lecz raczej sprawdzajmy co mogę z tym zrobić, jakie mam umiejętności, by sobie z tym poradzić. Dobrze jest się otaczać pozytywnymi, sympatycznymi ludźmi, mieć pasje i zainteresowania. To daje poczucie, że nasz świat to nie tylko ten jeden obszar, który dostarcza nam trudnych sytuacji i nieprzyjemnych emocji, ale że mamy coś innego co dodaje nam energię i szansę na poczucie się lepiej, na odreagowanie nieprzyjemnych emocji. 

A można się ustrzec przed mobbingiem? Jakoś się zabezpieczyć?

Idąc do nowej pracy zwróćmy uwagę, by nie dać uwikłać się w jakieś dziwne układy. Zadbajmy zawczasu o stabilne poczucie własnej wartości, a wpływa na to wiele czynników: ludzie, którzy nas otaczają, otwartość, różne doświadczenia, chęć rozmawiania z innymi.

Nauczmy się nie dawać wyprowadzać z równowagi, stawiać granicę, być asertywnym.

Jeżeli z tym jesteśmy na bakier, to gdy ktoś zacznie przekraczać nasze granice, nie będziemy umieli zareagować. Pamiętajmy, też że to my wyznaczamy granice, a ludzie zrobią tyle, na ile my im pozwolimy.

Łatwo się mówi, ale nie każdy umie powiedzieć szefowi: “Nie życzę sobie, żeby pan tak do mnie mówił”.

Oczywiście, że to trudne! W dodatku najczęściej to bardzo złożone ponieważ z jednej strony mamy potrzebę zarabiania, by z czegoś się utrzymać, po drugie sama praca może nam się po prostu podobać, po trzecie doświadczamy czegoś nieprzyjemnego. Dobrze jest wtedy rozmawiać z ludźmi, mówić o tym czego doświadczamy, informować o tym co się dzieje, żeby samemu wiedzieć, że to co ja robię jest ok, żeby nie zacząć podważać swoich umiejętności i kompetencji. Dbajmy o sobie, bo jeżeli mamy zasoby: fajne towarzystwo, znajomych, rodzinę, współpracowników to łatwiej jest znieść taką sytuację, stawić jej czoło.

Najgorzej jest w sytuacji, kiedy mobbing w pracy nakłada się np. na kryzys w domu – to może sprawić, że stracimy grunt pod nogami.

Gdy zdamy sobie sprawę z tego, że jesteśmy ofiarą mobbingu możliwe jest pozostanie w takiej pracy i odbudowanie się?

Wszystko jest możliwe, tylko trzeba zastanowić się czy warto, zadać sobie pytanie gdzie jest nasza granica, czy pozostając w takiej pracy, mam więcej zysków czy strat.

Przypomina mi to historię jednej z moich pacjentek. Doświadczała wielu zachowań agresywnych  ze strony swojego szefa, który nieustannie ją ośmieszał, ciągle mówił, że nic nie potrafi, ale robił to sprytnie, bo tylko gdy byli sami, natomiast przy innych ją chwalił, by chwilę później mówić, że tak naprawdę to co robi, to nic specjalnego. I ona sama go długo tłumaczyła, że zasłużyła, że przecież czasami dostaje pochwałę. On w ten sposób przykrywał swoje złe zachowania, żeby ją w tej pracy zatrzymać, bo była dobrym pracownikiem. W końcu miała tego dość i zmieniła pracę. Po kilku miesiącach pracy terapeutycznej powiedziała mi, że nigdy w życiu nie wróciłaby do tamtej pracy, chociaż wcześniej myślała, że to niemożliwe, bo była ona spełnieniem jej marzeń. Dziś uważa, że złożenie wypowiedzenia to była najlepsza decyzja życiu i dopiero teraz, pracując w innym miejscu, czuje, że żyje naprawdę, że się realizuje i jest szczęśliwa. Jest w zupełnie innym miejscu w swoim życiu: tam ciągle czuła się przytłoczona, w ciągłym lęku, zastraszona, z ciągłym z bólem głowy, nieprzespanymi nocami – to klasyczne objawy osób, które doświadczają mobbingu.

Czyli, aby wywikłać się takiej sytuacji najpierw musimy zauważyć, że problem nie leży w nas, lecz po drugiej?

Niejednokrotnie dopiero, gdy taka osoba zmieni pracę, zaczyna dostrzegać jakie to wszystko było dla niej straszne, przytłaczające i trudne. Ciężko jej wtedy zrozumieć dlaczego tak długo się na to godziła. Dopiero spojrzenie z dystansu sprawia, że zaczyna dostrzegać jak bardzo to, co się działo, było niewłaściwe. I tu wracamy do syndromu gotowanej żaby – siedząc w tym, nie widzimy, co się dzieje. Dopiero spojrzenie z zewnątrz sprawia, że zaczynamy dostrzegać zupełnie inną perspektywę. Wtedy okazuje się, gdy relacje w pracy są normalne, towarzyszy temu inna energia, inny nastrój. Dlatego ważne jest, by słuchać co mówią inni, nie zamykać się w sobie. Osoby doświadczające zachowań agresywnych ze strony mobbera/mobberki  często słuchają tylko tej osoby, która stosuje przemoc, wierząc, że ona jest szczera, a cała reszta mówi tylko to, co chciałaby usłyszeć. Działa wtedy podobny mechanizm jak w syndromie sztokholmskim – broni się oprawcy: on nie miał wyjścia, przecież błąd był po mojej stronie, zasłużyłam na te uwagi itd.

Czy są jakieś zawody, w których częściej zdarzają się takie sytuacje?

Mówi się, że zawody, które predysponują do agresywnych zachowań to urzędnicy państwowi i prawnicy. Tam, gdzie po stronie szefa jest duży poziom decyzyjności, który daje mu de facto poczucie władzy, choć nie zawsze wiąże się to faktycznie z wysokim stanowiskiem, czasem wystarcza sama zależność od kogoś.

Bardzo często osoby stosujące przemoc są osoby bardzo inteligentne, wysoko funkcjonujące. Znam małżeństwo, w którym pan jest wysoko postawionym urzędnikiem, w towarzystwie postrzegany jako uroczy, dusza towarzystwa, zawsze pomocny, otwarty, angażuje się różne akcje charytatywne, ale ma też drugą twarz: w domu jest osobą bardzo agresywną. Sądzę, że większość znajomych przeżyłaby szok, gdy się o tym dowiedziała. Jako osoba bardzo inteligentna, świetnie wykształcona, potrafi skupiać uwagę na tym, na czym jemu zależy, wie, gdzie i na co może sobie pozwolić, potrafi doskonale stwarzać pozory.

Czy sprawcę takiej przemocy się leczy?

Tak, bywa to jednak długim i trudnym procesem. Zachowanie osoby dopuszczającej się przemocy w dużej mierze wynika z jej przekonań, wzorców wyniesionych z domu, osobowości. Osoby stosujące przemoc bardzo często atakują z lęku, w związku ze swoim niskim poczuciem własnej wartości, kompleksów. Atakuje najczęściej ktoś, kto sam jest niepewny siebie, kto jest zazdrosny, kto – dość często – ma właśnie nieprawidłowe wzorce, trudności w radzeniu sobie z napięciem, złością, osobowość z cechami socjopaty/psychopaty. Wydaje mu się, że może używać przemocy, bo ma władzę, wykorzystuje nierównowagę ról, a czasem po prostu słabość drugiej osoby. Często dochodzą do tego jakieś zaburzenia osobowości, osobowość narcystyczna.

Na pewno osoba, która stosuje przemoc, ma taki “kawałek” siebie, z którym sobie nie radzi i w związku z tym projektuje na inne osoby swoje lęki, niepewności, kompleksy. Zdarza się, że takie osoby zauważają niestosowność swojego zachowania, przeszkadza im, że tracą nad sobą panowanie, że bywają agresywni – nie chcieliby się tak zachowywać, nie rozumieją, dlaczego tak postępują. Jeśli jest taka świadomość, zajmujemy się tym: omawiamy, przyglądamy się temu i zastanawiamy, co można zrobić, jak to zmienić, jak nauczyć się panować nad sobą. Ale to zależy od wielu czynników, otwartości takiej osoby, poziomu zaburzeń,  jej osobowości, wzorców, otoczenia, doświadczeń życiowych, zasobów.

Często zdarza się też tak, że sprawcy przemocy deklarują chęć poprawy, mówią, że pracują nad tym, ale za tymi deklaracjami nic nie idzie, dalej postępują tak samo, więc efektów nie ma.  Bywa też tak, że oddziaływania terapeutyczne indywidualne bądź grupowe dają pozytywne efekty.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Zdjęcie główne: Getty Images

Kontynuuj czytanie
Reklama
Kliknij, aby skomentować

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Poradnik

Migrena – co to jest i jak sobie z nią radzić

Opublikowano

dnia

Dodane przez

To z pewnością nie jest zwykły ból głowy, a często trudne do zniesienia cierpienie – bywa, że trwające nawet kilka dni. Na szczęście nawet z diagnozą migreny można cieszyć się życiem w dobrej kondycji. Coraz więcej też wiadomo, co może sprowokować ataki i jak zmniejszyć ryzyko ich wystąpienia. Sprawdź!

Jak pokazało niedawno duńskie badanie, migrena to jedna z najpowszechniejszych przyczyn kłopotów zdrowotnych w pracy.

„Problemy doświadczane przez osoby z tym zaburzeniem dotyczą przede wszystkim zdolności do zapamiętywania, podejmowania szybkich decyzji oraz ciężkiej pracy fizycznej. Migrena to jeden z wiodących powodów upośledzenia różnych funkcji u osób poniżej 50. roku życia. Bóle głowy mają często negatywne skutki dla produktywności i są przyczyną zwolnień lekarskich – mówi Kirsten Nabe-Nielsen z Uniwersytetu w Kopenhadze. – Nie możemy sobie pozwolić, aby nie traktować jej poważnie” – dodaje.

Migrena, to więcej niż „zwyczajny” ból głowy (https://www.youtube.com/watch?v=E6lMGCoRBPA). Opisuje się ją jako silny, pulsujący lub rwący ból. Jednak to nie wystarczy, aby mówić o migrenach. Według International Headache Society musi wystąpić odpowiednia liczba ataków, a ból, jeśli nie jest leczony, musi trwać co najmniej cztery godziny. Bierze się też pod uwagę dodatkowe symptomy, takie jak nudności, wymioty, nadwrażliwość na światło czy dźwięki. Ataki mogą inaczej wyglądać u różnych osób. Wątpliwości odnośnie rodzaju bólu rozwieje lekarz.

Warto przy tym wiedzieć, że czasami bóle są poprzedzone przez objawy „ostrzegawcze”, takie jak zaparcie, wzmożone wydalanie moczu, wahania nastroju, sztywność szyi, a nawet częste ziewanie. Około jedna trzecia osób cierpiących na migrenę doświadcza też tzw. aury – zwykle są to wizualne doświadczenia – np. złudzenia błysków światła, jasnych plam, różnych kształtów czy nawet utrata widzenia. Może też po jawić się drętwienie twarzy lub innych części ciała, mrowienie, zaburzenia mowy. Migrena może dotykać nawet 1 na 5 kobiet, 1 na 16 mężczyzn oraz 1 na 11 dzieci. 

Co to jest migrena?

Jest to choroba neurologiczna. Charakteryzuje się nawrotowymi epizodami bólów głowy, którym towarzyszą nudności, wymioty i światłowstręt. Częstość jej występowania szacuje się na ok. 6 proc. w przypadku mężczyzn i 15 -18 proc. kobiet. Najwięcej nowych zachorowań pojawia się w okolicach 40. roku życia, co oznacza, że cierpią przede wszystkim ludzie aktywni zawodowo. Najbardziej dotkliwa jest migrena przewlekła, w jej przypadku napady migrenowego bólu głowy trwają powyżej 15 dni w miesiącu przez okres przynajmniej 3 miesięcy.

Migrena a ryzyko demencji

Cierpienie może być więc silne. Co więcej, może oznaczać zwiększone zagrożenie innymi problemami. Grupa z francuskiego Université de Versailles-Saint-Quentin-en-Yvelines, po analizie prawie 70 dostępnych prac naukowych wykryła korelację między migrenami u starszych kobiet i zwiększonym ryzykiem demencji. Zdaniem badaczy działać może kilka biologicznych mechanizmów, które taki związek powodują. „Migreny obejmują na przykład chroniczny ból, a on, jak już wykazano, znacząco wpływa na pogorszenie pamięci i ryzyko demencji. Kobiety zwykle częściej cierpią na ataki migreny, więc zagrożenie demencją u kobiet z migrenami może być większe, niż u mężczyzn z tą przypadłością – wyjaśnia autor odkrycia, dr  Louis Jacob.

Wymaga ono jednak dalszych badań; na razie nie odkryto związku przyczynowo-skutkowego.Masz migrenę? Szukaj pomocy

O powadze problemu może świadczyć kanadyjskie badanie, według którego 1 na 12 dorosłych tego kraju cierpiących na migrenę przynajmniej raz w życiu próbowało popełnić samobójstwo.

„Nawet po wzięciu pod uwagę znanych czynników dodatkowych wpływających na ryzyko takiego kroku, osoby z migrenami taką próbą o 77 proc. bardziej zagrożone od osób wolnych od migren. Prawie 30 proc. Kanadyjczyków, którzy próbowali popełnić samobójstwo, to ludzie z migrenami” – mówi prof. Esme Fuller-Thomson kierująca badaniem, które objęło ponad 20 tys. osób.

Potwierdziło ono ponadto wcześniejsze ustalenia dotyczące ryzyka prób samobójczych – najbardziej zagrożone nimi były osoby, które w dzieciństwie doświadczyły nadużyć, w tym przemocy fizycznej i seksualnej. Znaczenie miała też płeć, rasa, wykształcenie, dochody, poziom chronicznego bólu, historia uzależnień, zaburzenia lękowe i depresja. Jednak te czynniki miały łącznie niewiele większe znaczenie od traum z dzieciństwa. 
Nie tylko geny się liczą

Badania wskazują, że predyspozycje do migren mają wyraźne podłoże genetyczne. Znane i odkrywane są jednak inne czynniki. Wpływ na pojawienie się migren mogą mieć wahania hormonalne, np. związane z menstruacją. Wiele osób cierpiących z powodu migreny unika lub nie pije w ogóle alkoholu, szczególnie czerwonego wina – twierdzą, że może ono wywołać atak bólu. Zaszkodzić może także kofeina. Trzeba też uważać na stres, zbyt silne bodźce świetlne czy dźwiękowe, a nawet zapachy. Do pojawienia się bólu mogą również przyczyniać się zaburzenia snu, zmiany pogody, niektóre leki, dodatki do żywności (np. aspartam czy glutaminian sodu) oraz w ogóle niskiej jakości, przetworzone, zbyt słone jedzenie. Należy też uważać, aby nie pomijać posiłków – głód też może sprzyjać migrenie.

Naukowcy z hiszpańskiego Vall d’Hebron University Hospital w analizie dostępnych badań odkryli natomiast, jakie czynniki predysponują do rozwoju migreny przewlekłej. Naukowcy zauważyli, że z przeradzaniem się migren w postać chroniczną można powiązać m.in. nadużywanie niektórych leków, czemu towarzyszył prawie aż 9-krotny wzrost ryzyka. Z kolei częste ataki migren występujące od 5 razy na miesiąc wiązały się z 3,1 raza większym ryzykiem rozwoju chronicznej postaci zaburzenia, a występujące co najmniej 10 razy na miesiąc – prawie 6 razy większym. Depresja podnosiła natomiast zagrożenie o 58 proc., allodynia (neurologiczna nadwrażliwość na bodźce) o 40 proc. Z kolei wysokie dochody… redukowały ryzyko o 35 proc.
Dobra wiadomość

Zespół z University of Toronto, który odkrył korelację miedzy migrenami i próbami samobójczymi zauważył też coś, co dodaje nadziei. Otóż, badacze zaobserwowali, że mimo wszystko, 63 proc. Kanadyjczyków cierpiących na migreny, pod względem psychicznym czuje doskonale i jak piszą eksperci, jest w stanie „rozkwitać”.

„To badanie przynosi bardzo pozytywne informacje osobom walczącym z migrenami, ich rodzinom oraz medykom – mówi prof. Fuller-Thomson. – Jego wyniki przyczyniły się do zmiany mojego sposobu myślenia. Od osób, które sobie dobrze radzą, możemy się nauczyć ważnych rzeczy” – dodaje.

Naukowcy zauważyli też niektóre elementy życia, które pomagały w zachowaniu dobrej kondycji psychicznej. Na przykład osoby, które mogły się komuś zwierzyć ze swoich problemów, miały aż czterokrotnie większe szanse na dobre samopoczucie, niż pacjenci, którzy takiej możliwości nie mieli. Prawie 90 proc. większe prawdopodobieństwo życia w dobrym zdrowiu psychicznym miały też osoby, które wspierały się duchowością czy religią. Szkodziło natomiast słabe zdrowie fizyczne i historia przejścia depresji.

„Personel medyczny pomagający ludziom z migreną powinien wziąć pod uwagę zdrowie fizyczne pacjentów oraz ewentualność społecznej izolacji” – podkreśla współautorka badania, Marta Sadkowski.

Migrena: jak leczyć?

Jeśli natomiast chodzi o leczenie, to nie ma obecnie terapii, która całkowicie leczyłaby człowieka z migren. Jednak medycyna nie  jest bezradna. Po pierwsze, istnieją już leki, które zmniejszają zagrożenie atakami oraz redukują ból. Lekarz może zaproponować też rezygnację z niektórych leków, które mogą przyczyniać się do migren. Niektórym kobietom pomaga terapia hormonalna. Z obiecującymi wynikami testowane są też terapie specjalnym światłem o zielonym zabarwieniu. W leczeniu migreny, zwłaszcza przewlekłej, dobre efekty u sporej części pacjentów daje… wstrzykiwanie botoksu w określone miejsca.

W razie migreny należy zasięgnąć porady u neurologa, który wskaże optymalną terapię.

Nie bez znaczenia jest także rola samego pacjenta – pomocne są sposoby ograniczające napięcie, czyli odpowiednio dobrany ruch czy techniki relaksacyjne.

Chorym zaleca się także zapisywanie czynników wyzwalających ataki, aby mogli ich lepiej unikać. Istotny jest też regularny sen oraz właściwie zbilansowana dieta. Na przykład naukowcy z University of North Carolina (UNC), w Chapel Hill w badaniu z udziałem ponad setki pacjentów cierpiących na migreny zauważyli, że znacząco pomagało zwiększenie w diecie ilości rybich tłuszczów, a zmniejszenie ilości pochodzącego z niektórych roślin kwasu linolenowego. Czas z dokuczającym bólem spadł o 30-40 proc.

„Badanie to dostarczyło intrygujących informacji o tym, że zmiany w diecie mają potencjał poprawy stany osób cierpiących na wyczerpujące dolegliwości bólowe związane z migrenami, bez ubocznych skutków często towarzyszącym przyjmowaniu leków” – wyniki skomentował dr Luigi Ferrucci, doradca naukowy amerykańskiego National Institute of Aging. Z pewnością więc, oprócz lekarza, warto w przypadku migren zasięgnąć porady orientującego się w tym zagadnieniu dietetyka, a także na ile to możliwe, korzystać ze sposobów, które można zastosować samemu.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie

Kontynuuj czytanie

Poradnik

Dziecko w brzuchu widzi, słyszy i czuje

Opublikowano

dnia

Dodane przez

Być może nie bez powodu przyszłe mamy lubią śpiewać lub nucić przyjemne melodie do swojego brzucha. Rozwijający się płód odbiera dźwięki i na nie reaguje. To nie wszystko – m.in. odbiera też zapachy i smaki, dociera do niego światło, które może mieć kluczowe znaczenie dla rozwoju.

Jarmuż czy marchewka – dziecko wie

Dzieci, które rosną jeszcze w brzuchu mamy, odpowiadają na różne smaki i zapachy – poinformowali niedawno specjaliści z Durham University. Setkę płodów obserwowali oni z pomocą nowoczesnej techniki USG, która pozwala, nie tylko na uzyskanie trójwymiarowych obrazów dziecka, ale także na śledzenie i rejestrowanie jego ruchu. To, co zobaczyli, ma prawo zadziwiać.

Kiedy na dzieci działał aromat marchewki, zmieniały one wyraz twarzy na bardziej uśmiechnięty. Z kolei, kiedy mogły poczuć aromat jarmużu, ich mimika zaczynała przypominać grymas towarzyszący płakaniu. Wystarczyło przy tym – mówią badacze – śladowe natężenie działającego na płód bodźca.

Rozwinięci w pełni ludzie odczuwają aromaty z pomocą dwóch zmysłów – zapachu i smaku. W okresie płodowym dzieje się podobnie, z tym, że na wymienione zmysły działają substancje rozpuszczone w wodach płodowych – wyjaśniają naukowcy.
Odkrycie to nie tylko ciekawostka. Badacze podejrzewają, że żywieniowe wybory kobiety mogą wpływać na późniejsze preferencje dzieci, a przez to mogą współdecydować o tym, jak zdrowo potomek będzie się odżywiał. Rozpoczęli więc już dalsze obserwacje, prowadzone po narodzinach, po to aby sprawdzić czy doświadczane w czasie płodowego rozwoju aromaty będą wpływały na to, co dzieci lubią, a czego nie lubią jeść.

Piosenka dla mózgu

Dla dzieci, w okresie rozwoju płodowego niebagatelne znaczenie może mieć także dźwięk, który już na tym wczesnym etapie może wyraźnie wpływać na rozwój mózgu. Badacze z Johns Hopkins University, w serii eksperymentów na myszach odkryli, że dźwięki docierające do płodu wydają się kształtować połączenia między neuronami w ośrodkach słuchowych – przynajmniej u myszy. W przypadku tych gryzoni działo się to jeszcze zanim otwierały się ich kanały słuchowe.

U ludzkich płodów do jego otwarcia dochodzi po ok. 20 tygodniach ciąży.

“Jako naukowiec szukam odpowiedzi na pytania o to, jak stajemy się tym, kim jesteśmy. W szczególności chcę się dowiedzieć, jak na wczesnym etapie rozwoju płodowego kształtują nas bodźce wpływające na nasze zmysły i kiedy to zaczyna się dziać” – mówi prof. Patrick Kanold, autor pracy opublikowanej w piśmie „Science Advances”. “Badając myszy, zobaczyliśmy, jak wczesne doświadczenia akustyczne pozostawiają ślad w mózgu. Wystawienie na działanie dźwięku może być istotną częścią rozwoju układu nerwowego” – zwraca uwagę prof. Kanold.

Może właśnie dlatego wiele mam lubi śpiewać swoim nienarodzonym dzieciom. Odkrycie może mieć też inne, praktyczne implikacje. Otóż, według badaczy, może pomóc w wykrywaniu i być może nawet leczeniu zaburzeń słuchu już na etapie rozwoju płodowego.

Światło dla oczu

Podobnie działać może światło – donoszą eksperci z University of California, San Francisco, którzy swojego odkrycia również dokonali badając mysie płody. Jak twierdzą, światło działające na kształtujące się oczy płodu pełni kluczową rolę w rozwoju siatkówki. Kiedy w doświadczalnych warunkach go zabrakło, u myszek nie doszło do zgodnego z biologicznym programem zaniknięcia pewnych, obecnych w siatkówce naczyń krwionośnych.

“To całkowicie zmienia nasze rozumienie tego, jak rozwija się siatkówka” – stwierdza dr Richard Lang, współautor publikacji, która ukazała się na łamach prestiżowego periodyku „Nature”. “Zidentyfikowaliśmy zależną od światła ścieżkę reakcji, która kontroluje liczbę komórek nerwowych siatkówki. Wpływa przez to na rozwój unaczynienia oka. To ważne, ponieważ kilka poważnych chorób oczu ma związek właśnie z zaburzeniami naczyń” – podkreśla ekspert.

Jedno ze schorzeń, o którym wspominają badacze, to retinopatia wcześniaków, która wynika właśnie z nienaturalnego rozwoju naczyń krwionośnych. Jak odkryli naukowcy, światło pobudza w oczach płodu pewne białko – melanopsynę, co uruchamia wspomnianą kaskadę reakcji potrzebną w prawidłowego rozwoju.

Kogo ja widzę?

Wzrokowe możliwości płodu wykraczają jednak dużo dalej, niż proste postrzeganie światła. Od dłuższego czasu wiadomo już, że małe dzieci są dużo bardziej zainteresowane twarzami niż innymi obiektami w ich polu widzenia. Jednak, jak zauważyli naukowcy z Lancaster University, już w 34 tygodniu rozwoju w łonie matki, dzieci zwracają uwagę na pewne kształty.

“Pokazaliśmy, że płód potrafi rozróżniać kształty i preferuje te, które przypominają twarze – donosi prof. Vincent Reid, autor odkrycia. – Takie preferencje dzieci znane były od wielu dekad, ale do tej pory nikt nie próbował zbadać ich w okresie płodowym” – dodaje.

On i jego zespół z pomocą nowoczesnych technik USG obserwowali dzieci, którym przez brzuch matki wyświetlali różne obrazy. Specjalista odradza oczywiście przyszłym matkom kierowanie zbyt silnego strumienia światła na brzuch. Jak bowiem wskazuje to oraz pozostałe badania, w ogóle warto pamiętać, że ukryte w brzuchu dziecko postrzega i odczuwa dużo więcej, niż mogłoby się wydawać.

Źródło informacji: PAP

Zdjęcie główne: Getty Images

Kontynuuj czytanie

Poradnik

Nowa edycja programu Senior plus. Rusza nabór wniosków

Opublikowano

dnia

Dodane przez

– Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej informuje:

Rusza nabór wniosków w programie Senior plus w edycji 2023. Samorządy mogą ubiegać się o dofinansowanie na utworzenie lub funkcjonowanie Dziennych Domów i Klubów dla seniorów. Celem programu jest zwiększenie aktywności uczestnictwa w życiu społecznym osób starszych. Budżet programu w tej edycji to 60 mln zł.

Oferty należy składać w wersji elektronicznej w Generatorze Obsługi Dotacji (GOD) do 5 stycznia 2023 r. do godz. 16.00. Wyniki konkurs zostaną ogłoszone najpóźniej do 17 marca 2023 roku. Program pozwala na dofinansowanie projektów “jednorocznych”, tj. realizowanych i zakończonych wyłącznie w 2023 roku.

– Chcemy, aby seniorzy mieli możliwość realizacji swoich pasji oraz, żeby byli bardziej aktywni. Takim celom służy tworzenie Domów i Klubów Senior plus. W całej Polsce mamy ich już prawie 1,1 tys. takich placówek, zależy nam, aby ich przybywało. Zachęcam samorządy do udziału kolejnej edycji programu – mówi minister rodziny i polityki społecznej Marlena Maląg.

Środki dla Dziennych Domów i Klubów Senior plus

O dofinansowanie ubiegać mogą się gminy, powiaty i samorządy województw.

W module pierwszym dofinansowane będzie tworzenie nowych placówek:

– dofinansowanie może wynieść maksymalnie 400 tys. złotych w przypadku Dziennych Domów

– na utworzenie Klubów dla seniorów można dostać z kolei 200 tys. złotych dotacji

– w ten sposób sfinansowane może być nawet 80 proc. całkowitego kosztu realizacji zadania.

W module drugim można ubiegać się o dofinansowanie działalności już istniejących domów i klubów dla seniora:

– w tym przypadku dotacja nie może stanowić więcej niż 50 proc. całkowitego kosztu realizacji zadania

– na utrzymanie jednego miejsca w Dziennym Domu Senior+ można uzyskać miesięcznie nie więcej niż 400 złotych dofinansowania

– z kolei utrzymanie jednego miejsca w Klubie Senior+ może być dofinansowane kwotą do 200 złotych miesięcznie

Senior plus to program o charakterze wieloletnim. Dziś Domów i Klubów Senior+ działających w Polsce jest prawie 1,1 tys. Oferują ponad 25 tys. miejsc. W latach 2021-2025 rząd Prawa i Sprawiedliwości przeznaczył na realizację programu w sumie 300 mln złotych, po 60 mln złotych rocznie.

Źródło informacji: PAP

Zdjęcie główne: Getty Images

Kontynuuj czytanie

Polecane